
Dziwaczna była ta nasza rodzina, nawet jak na maleńkie, prowincjonalne Amgash w Illinois, gdzie były też inne zapuszczone i niepomalowane domy bez okiennic i ogródków, bez krzty piękna, na którym warto by zawiesić oko. *
Przeszłość nas kształtuje. Co ukształtowało Lucy Barton – córkę, żonę, matkę, pisarkę ?Kilkudniowy pobyt w szpitalu okaże się pretekstem do rozrachunku z dotychczasowym życiem, a odwiedziny matki uruchomią całą lawinę wspomnień, za którymi kryje się gniew, wstyd, ale i małe okruchy szczęścia. Początkowo nam się wyda, iż emocjonalny mur między Lucy a matką jest nie do przebicia. Pozornie błaha konwersacje niosą bowiem potężny ładunek emocji. Co Lucy zrobiła ze swoim życiem ? Co jeszcze można zrobić ?
Elizabeth Strout, autorka niezapomnianej Olive Kitteridge, powraca w wielkim stylu i tworzy napisaną powściągliwą prozą gorzką historię poruszającą niezwykle ważne tematy. Piekło przeszłości, twórcza niemoc, niemożność komunikacji, wreszcie konfrontacja ze śmiertelności. Postać Lucy skupia lęki i traumy amerykańskiego społeczeństwa i pokazuje, iż bardzo trudno wyrwać się z matni krzywd i rozczarowań.
Wszelkie życie mnie zadziwia * , mówi Lucy. I zadziwia – i pozostaje w pamięci – ta niewielka objętościowo powieść o odnajdywaniu własnej tożsamości, o godzeniu się ze sobą i stawianiu czoła najskrytszym lękom.
wydawnictwo Wielka Litera 2016 / str. 204 / tł. Bohdan Maliborski*
moja ocena 5/6






