Donna Leon GRA POZORÓW

– Ale książki zostały zniszczone – powiedziała. W jej głosie brzmiał ból, jakby straciła bliską osobę.*

Komisarz Brunetti przyjmuje zgłoszenie o popełnieniu kradzieży w jednej z weneckich bibliotek. Okazuje się, iż z kilku niezmiernie cennych woluminów wycięto strony tytułowe oraz ilustracje. Pierwszym podejrzanym jest Joseph Nickerson, amerykański profesor, który studiował rzeczone książki w ramach badań naukowych.

Szybko wychodzi na jaw, iż Nickerson nie istnieje. Amerykańska uczelnia zaprzecza jakoby wysłała swojego pracownika do Włoch. Co więcej, dziwne zachowanie innego stałego czytelnika Biblioteki Merula skłania Brunettiego do przyjrzenia się handlarzom cennymi dziełami. Presja jest duża, bowiem część zniszczonych książek biblioteka otrzymała od majętnej hrabiny. Wkrótce Brunetti zostaje wezwany na miejsce zbrodni.

Niestety, mimo ciekawego wątku kradzieży cennych woluminów z bibliotek, Gra pozorów jest tylko cieniem starszych tomów o weneckich śledztwach komisarza Brunnettiego. To, co stanowiło największy atut, czyli sceny z życia rodziny Brunettich – ich wspólne posiłki, intelektualne dyskusje, spacery po mieście bądź inne świetnie opisane zdarzenia – są tu niemal na trzecim planie. Zamiast tego poznamy kilka nowych, bezbarwnych postaci, a kryminalna intryga okaże się naprawdę nieskomplikowana. Mimo bardzo dobrego warsztatu autorki, lektura książki momentami staje się nużąca.

Gra pozorów miała umilić dwugodzinną podróż pociągiem. Niestety nie spełniła oczekiwań.

Wydawnictwo Noir Sur Blanc 2017 / str. 272/ tł. Małgorzata Kaczarowska*

Moja ocena 6/10

Anthony Horowitz MORDERSTWA W SOMERSET

 

Bo trzeba ci wiedzieć, że jeśli chodzi o mój gust literacki, to nie ma jak stary, dobry kryminał: te zwroty akcji, te prawdziwe i fałszywe tropy, wreszcie satysfakcja z rozwiązania zagadki, nawet jeśli człowiek ma ochotę kopnąć się w tyłek na myśl o tym, że powinien był wpaść na nie już na początku.

Tego wszystkiego oczekiwałam, rozpoczynając lekturę. Tylko że Morderstwa w Somerset nie były takie. W najmniejszym stopniu.

Mam nadzieję, że wyraziłam się dostatecznie jasno. W przeciwieństwie do mnie zostałeś uprzedzony.*

Pracująca w jednym z londyńskich wydawnictw Susan otrzymuje do redakcji najnowszy kryminał Alana Conwaya. Jest to dziewiąty tom serii rozgrywającej się w latach 50. ubiegłego wieku, a jej bohaterem jest błyskotliwy detektyw Atticus Pund. Ten pochodzący z Niemiec śledczy z finezją rozwiązuje najtrudniejsze zagadki kryminalne, a nowa sprawa wydaje się dosyć zagmatwana.

Otóż w prowincjonalnym miasteczku Saxby-on-Avon ginie w nieszczęśliwym wypadku pewna sprzątaczka. Fatalny upadek ze schodów we dworze Pye Hall, gdzie pracowała, może rzeczywiście wydawać się nieszczęśliwym zdarzeniem, lecz gdy wkrótce zostaje w makabryczny sposób zabity jej pracodawca, jest pewne, że oba zgony mają wspólnik mianownik. Pund wraz ze swoim asystentem przybywa do Saxby-on-Avon, aby uwolnić z cienia podejrzenia syna zmarłej kobiety. Okazuje się, że przynajmniej kilka osób mogło dokonać zbrodni. Atticus zadaje pytania, mnożą się kolejne zagadki i wreszcie dochodzi do wyczekiwanego finału..

Tyle że brak ostatnich rozdziałów powieści. Susan niezwłocznie postanawia odnaleźć brakujące strony, nieoczekiwanie jednak dociera do niej wiadomość o śmierci Conwaya. Słynny pisarz spadł ponoć z wieży w swojej wiejskiej rezydencji. Niebawem okaże się, że tylko Susan nie będzie wierzyć w wersję nieszczęśliwego wypadku. Kobieta jest przekonana, iż doszło do zbrodni, a wokół niej wiele niepokojących szczegółów. Szczegółów mających wiele wspólnego z najnowszą książką Alana.

Susan prowadzi więc prywatne śledztwo. Kluczem do zagadki okaże się niedokończona powieść.

Wyborny, cudnie napisany angielski kryminał. Precyzyjna intryga skonstruowana jak szwajcarski zegarek. Tu nie ma mowy o przypadkowości, czy fabularnych błędach. Wspaniały hołd złożony klasycznym powieściom detektywistycznym. W gruncie rzeczy to dwie powieści w jednej i nie żałuję ani sekundy lektury. Anthony Horowitz to przecież scenarzysta Poirota, Foyle’a oraz Morderstw w Midsomer. Jestem całkowicie zauroczony klimatem i błyskotliwością fabuły.

Najlepsza zagadka ostatnich lat. Prawdopodobnie najlepsza książka tego roku. Jest tu wszystko, co przypomina mi, za co kocham angielskie kryminały.

Wydawnictwo Rebis 2016 / str. 504 / tł. Maciej Szymański*

Moja ocena 10/10

Już niedługo.. Samotnia

 

12 lutego nakładem wydawnictwa Zysk ukaże się dwutomowa edycja słynnej Samotni (Bleak House) Charlesa Dickensa. U mnie na półce czeka tymczasem Oliver Twist, ale nie będę ukrywać ,wystarczy spojrzeć na nazwę bloga, co w bieżącym miesiącu znajdzie się na mojej liście zakupów.

Czy są tu jacyś fani Charlesa Dickensa ?

Wielu – wśród nich Vladimir Nabokov i G.K. Chesterton – określa Samotnię najlepszą i najbardziej dojrzałą powieścią Charlesa Dickensa, a Stephen King zalicza ją do swoich dziesięciu ulubionych książek.

Przede wszystkim jest to oparta na prawdziwych sądowniczych przypadkach historia o bezwzględnym działaniu absurdalnego brytyjskiego prawa, na pierwszy plan wysuwają się w niej jednak kobiece losy. Wprowadzenie rozdziałów pisanych z perspektywy Esther Summerson, sieroty z nizin społecznych, jest niezwykle nowatorskim chwytem w wiktoriańskiej prozie.

W drugim tomie satyry na brytyjski system sądowniczy klasyczna powieść nabiera detektywistycznego charakteru. Dickens prowadzi czytelnika tropem morderstwa, podsuwa fałszywe wskazówki i ukryte przesłanki, przez co Samotnia staje się prekursorem współczesnych kryminałów.

Zarówno ta wyjątkowa konstrukcja, jak i nowoczesny detektywistyczny wątek sprawiają, że Samotnia cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem współczesnych czytelników, którzy z przejęciem wyczekują wielkiego finału kilkudziesięcioletniego procesu Jarndyce przeciw Jarndyce.

 

Pierre Lemaitre TRZY DNI I JEDNO ŻYCIE

W ostatnich dniach grudnia tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego dziewiątego roku spadła na Beauval zaskakująca seria tragicznych wypadków, na czele oczywiście ze zniknięciem małego Remiego Desmedta.*

Małe, prowincjonalne miasteczko i chłopiec, który znika.

Wskutek splotu tragicznych okoliczności nastoletni Antoine dokonuje w lesie zbrodni, a ciało Remiego ukrywa w podziemnej pieczarze. Tu dopiero koszmar się rozpoczyna, bo w miejscu, gdzie wszyscy znają się nawzajem, trudno dotrzymać sekret. Antoine, wychowywany tylko przez matkę, próbuje znaleźć usprawiedliwienie zgubnego czynu, którego dokonał. Jednak strach przed karą jest silniejszy.

W Beauval narasta napięcie spowodowane podejrzeniami, miejscowa policja dokonuje przypadkowych aresztowań. Przeszukiwania lasów nie dają rezultatu. Antoine zaczyna wierzyć, iż zbrodnia ujdzie mu na sucho. Ale czy na pewno ?

Świetnie napisana opowieść o zbrodni i karze. Interesująca analiza społeczności w małym francuskim miasteczku. Studium psychiki dziecka, które odpowiada agresją na agresję. Muszę przyznać, że nie takiej powieści spodziewałem się po Pierre Lemaitre. Klimat, suspens oraz intryga sprawiają, iż to według mnie najlepsza jego książka. Dużo lepsza od serii z paryskim inspektorem.

To lektura, która zostanie w pamięci przynajmniej przez kilka tygodni. Bardzo dobra aż do ostatniego zdania. Serdecznie polecam.

Wydawnictwo Muza 2017 / str. 277 / tł. Joanna Polachowska*

Moja ocena 9/10

Zapowiedzi Biblioteki Grozy 2018

Biblioteka Grozy wydawnictwa C&T to jedna z moich ulubionych serii wydawniczych. W bieżącym roku spodziewać się możemy kolejnych tytułów. Najbliższa premiera już 31 stycznia, długo wyczekiwany – po raz drugi w serii – Arthur Machen:


Ta epizodyczna powieść to awanturnicza historia próby odzyskania unikatowej monety, którą pewnemu kolekcjonerowi skradł tajemniczy młodzieniec w okularach.
Troje wysłanników kolekcjonera próbuje ją odzyskać, choć nie ich perypetie są w końcu największym walorem tej historii. Ale opowieści, jakie snują przy okazji…
To z tej powieści wyjęto legendarną „Opowieść o białym proszku” czy równie przerażającą „Opowieść o Czarnej Pieczęci” – zdaniem samego H. P. Lovecrafta „dające bodaj najlepsze świadectwo kunsztu Machena jako mistrza grozy”, jak czytamy w eseju tegoż Nadprzyrodzona groza w literaturze, w 
tłumaczeniu Macieja Płazy
.”

Ponadto ukażą się :

– Frances Marion Crawford Wędrujące duchy /kwiecień/

– Vernon Lee Nawiedzenia /lipiec/

– E.F. Benson Pokój na wieży /wrzesień/

W grudniu nowele grozy Henry Jamesa, a w dalszych planach W.W. Jacobs, May Sinclair oraz m.in. Margaret Oliphant.

 

Rozczarowania roku 2017

Wpis Buksy przypomniał mi, że nie napisałem jeszcze o najgorszych książkach minionego roku. Jakie więc były moje czytelnicze rozczarowania w 2017 ? Oto one:

– Sophie Hannah Zamknięta trumna – Tu Poirot jest zaledwie cieniem słynnego detektywa stworzonego przez Agathę Christie. Dziwię się, dlaczego spadkobiercy Królowej Kryminałów zgodzili się na wydanie książki, w której Mały Belg jest bezbarwny i naiwny..

– Ian McEwan W skorupce orzecha – Nie spełniła oczekiwań ta powieść. Szumnie reklamowana oryginalna narracyjna perspektywa została niestety przyćmiona przez samego autora, któremu wyraźnie brakowało pomysłu, jak zgrabnie poprowadzić historię.

– Paula Hawkins Zapisane w wodzie – Pisałem już o poszatkowanej – wedle najnowszej mody – narracji oraz bohaterach, których ciężko od siebie odróżnić. Bardzo męcząca lektura.

– Katarzyna Puzyńska Czarne narcyzy – Przeczytałem kilka tomów serii o Lipowie i nadal będę twierdzić, iż „Dom Czwarty” stanowi narracyjnie i kompozycyjnie szczyt możliwości autorki. „Narcyzy” natomiast to wyraźny zwrot w kierunku słabej i przewidywalnej telenoweli, którą wzbogaca jeszcze nadmiar przekleństw.

– Simon Beckett Niespokojni zmarli – Ponure mokradła, ludzie z sekretami, tylko gdzie jest kryminalna intryga ? Powieść napisana chyba na siłę, wiele zbędnych rozdziałów i kompletny brak suspensu. Czy to naprawdę napisał pan Beckett ?

Jakie były Wasze rozczarowania roku 2017 ?

Andrew Wilson KRÓLOWA ZBRODNI

– O czym pan mówi ?

– O planie, który może przeprowadzić wyłącznie pani. Otóż, droga pani, popełni pani morderstwo. Ale przedtem zaaranżujemy pani zniknięcie. *

Rok 1926. Agatha Christie zmaga się z wieloma problemami  problemami. Śmierć matki, romans męża, wreszcie brak pomysłu na nową powieść, która przebiłaby odnoszące duży sukces Zabójstwo Rogera Ackroyda. Nic więc dziwnego, iż emocjonalnie udręczona autorka wpada niemal pod pociąg londyńskiego metra. Z opresji ratuje ją nieznajomy mężczyzna. Jak się okaże, lekarz. Tylko że wybawiciel przemieni się w drapieżcę.

Agatha pada ofiarą szantażu i aby uniknąć skandalu związanego z niewiernością męża, musi wykonać zadanie. Tym zadaniem jest dokonanie morderstwa. Pani Christie jest przecież ekspertem od trucizn. Najpierw jednak ona sama musi zniknąć.

Królowa zbrodni otwiera kryminalną serię, w której Andrew Wilson uczynił głównym bohaterem najsłynniejszą autorkę kryminałów. W opartej na faktach historii autor próbuje przedstawić swoje rozwiązanie tajemniczego zniknięcia Agathy na jedenaście dni. Czy pani Christie naprawdę była szantażowana ? Czy za jej zniknięciem stał rzeczywiście zbrodniczy mastermind rodem z jej książek ?

Powieść nie uzyskała aprobaty oficjalnych spadkobierców autorki; niemniej jednak, jeżeli przyjmiemy, iż Andrew Wilson wysnuł fikcyjną opowieść, to jest to opowieść całkiem niezła. I może spodobać się fanom Królowej Kryminałów.

Wydawnictwo Bukowy Las 2017 / str. 303 / tł. Magda Białoń-Chalecka*

moja ocena 7,5/10

Złota Siódemka roku 2017

Wybrałem siedem najlepszych książek mijającego roku. O wszystkich, z wyjątkiem ‘Chaty’, pisałem na łamach bloga. Z nadzieją spoglądam czytelniczo na rok 2018 oczekując wielu wyjątkowych lektur, niekoniecznie z list tzw. bestsellerów, by znów móc skomponować liczącą jedenaście książek listę.

W 2017 roku przeczytałem 105 książek, oto Złota Siódemka:

1.     David Mitchell – Slade House,

2.     Wm. Paul Young – Chata,

3.     Jonas Winner – Cela,

4.     Anna Kańtoch – Wiara,

5.     Robert Seethaler – Całe życie,

6.     Igor Brejdygant – Paradoks,

7.     Tana French – Ściana sekretów.

Jakie były Wasze odkrycia ostatnich dwunastu miesięcy ?

Serdecznie dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze w Samotni. Wasza obecność nieustannie mnie inspiruje i raduje. W nadchodzącym roku 2018 życzę Wszystkim Czytelnikom zdrowia, pomyślności, spokoju oraz wielu interesujących książek.

 

William Hope Hodgson SZALUPY Z GLEN CARRIG

I w tej właśnie chwili, kiedy ów bezmiar samotności mnie przytłoczył, dotarły do nas wśród tego pustkowia pierwsze oznaki życia. Ja usłyszałem ów dźwięk najpierw z oddali, z głębi lądu – dziwny, niegłośny, łkający ton, wznoszący się i opadający niczym skowyt tęsknego wiatru w gęstym borze. A jednak wiatru nie było. Po chwili wszystko znów ucichło i panująca nad tą krainą cisza stała się w kontraście jeszcze bardziej przejmująca. *

Druga połowa XVIII wieku. Statek Glen Carrig, wskutek kolizji z podwodną skałą, tonie. Dzielnej załodze udaje się uciec na szalupach, jednakże katastrofa statku to dopiero początek koszmaru. Z relacji Johna Winterstrawa dowiemy się, jak bardzo niebezpieczne mogą być nieznane morza.

Wokół bezmiar wody. Groza zdaje się być wszędzie. Desperackie kroki, by ujść z życiem, zaprowadzą Johna i ocalałych w krainę koszmaru. Dziwne odgłosy, senne zjawy, wreszcie tajemnicza wyspa wśród wodorostów. Naszym bohaterom przyjdzie się zmierzyć z gigantycznymi morskimi stworami, natrafią oni także na statek-widmo. Skąd przyjdzie ocalenie ? Czy w ogóle przyjdzie ? W tej historii lęk i nieprzewidywalne zdają się iść w parze.

Klasyczna morska opowieść grozy stanowi kolejny mocny punkt Biblioteki Grozy. William Hope Hodgson stworzył pełną suspensu fabułę, w której morska wyprawa przemienia się w batalię o przetrwanie. Na uwagę zasługuje również wyśmienity przekład Tomasza S. Gałązki, proza Hodgsona jest bowiem bardzo plastyczna i naszpikowana marynistyczną terminologią. Jeśli lubicie historie o śmiałkach stawiających czoło Nieznanemu na bezkresnych morzach, to ta klasyczna opowieść na pewno przypadnie Wam do gustu.

Wydawnictwo C&T 2017 / str. 163 / tł. Tomasz S. Gałązka*

Moja ocena 7,5/10

***Książka przeczytana w ramach wyzwania Klasyka Horroru 2***

Wesołych Świąt

Zbliżają się kolejne święta Bożego Narodzenia

i pragnę życzyć Wszystkim Czytelnikom czasu spokoju, zdrowia i radości.

Niech cud Gwiazdki dopełnia się każdego dnia.

Bo, jak powiedział Albert Einstein, są dwie drogi, aby przeżyć życie.

Jedna to żyć tak, jakby nic nie było cudem.

Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko. 

Podążajmy więc tą drugą drogą. 

Wesołych Świąt !