Wulf Dorn KOSZMARNA CISZA

Psychiatra Jan Forstner wraca do rodzinnego miasteczka na niemieckiej prowincji. Mężczyzna ma nadzieję, że powrót do przeszłości będzie jednocześnie okazją do rozpoczęcia nowego życia. Prześladowany przez tajemnicze zniknięcie brata blisko 25 lat temu, Jan nie potrafi kontrolować swoich emocji i poczucia winy – to one sprawiły, że stracił dobrą posadę lekarza, to one na nowo każą mu przeżywać tragedię z dzieciństwa, której towarzyszyły fatalne w skutkach następstwa.

Jan wraca do domu skuszony propozycją dyrektora pobliskiej Leśnej Kliniki. To właśnie tu, w zakładzie psychiatrycznym, czeka na Jana etat. Dyrektor stawia jednak jeden warunek : mężczyzna ma sam poddać się terapii, by wypędzić demony przeszłości. Jan ma pewne wątpliwości, ale wie, że na obecnym etapie swojego życia nie ma żadnego wyboru.

Pierwsze dni w Leśnej Klinice zasieją jednak pewny niepokój. Za murami szacownej placówki dzieje się coś niedobrego. Jan ma wrażenie, że jego powrót obudził cienie mrocznej przeszłości. Gdy za sprawą wspomnień wydarzenia z dzieciństwa zaczną nabierać nowego znaczenia, Jan zda sobie sprawę z tego, że grozi mu niebezpieczeństwo. Czy odkryje on prawdę o tragedii z przeszłości ?

„Koszmarna cisza” jest drugim na naszym rynku thrillerem niemieckiego autora Wulfa Dorna. O ile chwaliłem psychologiczny koszmar i gry podświadomości w zręcznie skonstruowanej powieści „Po drugiej stronie jaźni„, to tu mogę zarzucić autorowi wtórność i przewidywalność. Książkę czyta się dobrze, lecz fabuła składa się ze znanych nam już elementów poprzedniej opowieści. Jest więc Leśna Klinika, jest dociekliwy lekarz, sekrety przeszłości i psychologiczne manipulacje. Podsumowując, lektura nieobowiązkowa.

moja ocena 4/6

Carola Dunn ŚLEPY TOR FORTUNY

Anglia, lata dwudzieste XX wieku. Pochodząca z arystokratycznej rodziny Daisy Dalrymple nie godzi się na życie w okowach luksusu i konwenansów. Przedsiębiorcza dziewczyna zatrudnia się w miesięczniku Town and Country, dla którego pisze reportaże o szacownych wiejskich rezydencjach. Jak się okazuje, w swojej pracy Daisy zbyt często natrafia na trupy. Na szczęście, przy pomocy inspektora Fletchera ze Scotland Yardu już trzy razy doprowadziła do rozwiązania zagadki zbrodni. Tym razem nie będzie inaczej..

Luksusowy pociąg o nazwie Latający Szkot wyrusza właśnie z Londynu, by dotrzeć do Edynburga. W jednym z wagonów Daisy, którą czeka napisanie kolejnego felietonu na północy Szkocji, przygotowuje się na nudną i długą podróż. Dwa wydarzenia zmienią jednak ten stan rzeczy.

Niespodziewanie Daisy natrafia na Belindę, córkę inspektora Fletchera. Rezolutna dziewczynka uciekła z domu, by dołączyć do ojca, który prowadzi dochodzenie gdzieś w Szkocji. Daisy postanawia zająć się uciekinierką. W trakcie podróży zaprzyjaźniają się z familią McGowanów, która zmierza do Edynburga wezwana przez umierającego wuja. Daisy od razu wyczuwa rodzinne niesnaski i apetyty na rodową fortunę. Niebawem główny spadkobierca zostaje zamordowany w swoim przedziale. Daisy od razu przystępuje do działań śledczych..

„Ślepy tor fortuny” to lekki, pozbawiony drastycznych scen, kryminał napisany według klasycznych zasad gatunku. Mamy więc ograniczony krąg podejrzanych, zagadkową intrygę oraz postać bystrej panny-detektyw. Powieść czyta się szybko, z zainteresowaniem i choć to tom czwarty cyklu z Daisy, książka stanowi odrębną całość i można po nią sięgnąć bez znajomości poprzednich części. Idealnie nada się na wakacyjny urlop bądź na nudną podróż.

Do mojej oceny dodaję plus za to, że połowa książki stanowi ‚kolejowy kryminał’ – jest to podgatunek, który szczególnie uwielbiam !

moja ocena 4+/6

TU przeczytacie o poprzednich tomach.

Agatha Christie MORDERSTWO NA PLEBANII

„Drogi młody człowieku, nie docenia pan detektywistycznego zmysłu mieszkańców wsi. W St. Mary Mead wszyscy między sobą wiedzą o swoich najbardziej prywatnych sprawach. W całej Anglii nie ma detektywa, który mógłby równać się z pewną starą panną w nieokreślonym wieku, dysponującą mnóstwem wolnego czasu.”

/tł. Beata Hrycak/

Nieokrzesana gospodyni, wścibskie parafianki i ukryte animozje – pastor Clement nie może narzekać na nudę. Pozornie spokojna wieś St. Mary Mead jest siedliskiem drobnych konfliktów i skrzętnie skrywanych sekretów, i niebawem niektóre z nich okażą się zabójcze.

Pułkownika Protheroe nie da się lubić. Zaciekły konserwatysta i gbur niestroniący od jawnej krytyki innych daje się we znaki niemal wszystkim mieszkańcom wsi. Do czasu.. Pewnego popołudnia pastor odkrywa w swoim gabinecie zwłoki. To ciało pułkownika, a na biurku niedokończony list. Miejscowa policja rozpoczyna śledztwo, a pastor martwi się nie tylko tym, że morderstwo popełniono w jego domu. Na dzień przed śmiercią pułkownika odwiedziła tajemnicza dama, a niebawem dwie osoby przyznają się do zamordowania Protheroe.

Tyle, że sprawa jest bardziej skomplikowana. I to uświadamia pastorowi jego sąsiadka, drobna, starsza panna Marple, znawczyni ludzkiej natury. Przed nią we wsi nic się nie ukryje. Panna Marple oznajmia, że siedem osób miało motyw i sposobność zamordować pułkownika. I wraz z pastorem rozpoczyna prywatne śledztwo..

Przeczytałem wszystkie kryminały Agathy Christie i bardzo lubię do nich wracać. Tym razem przyszła pora na niezawodną pannę Marple, która z właściwym sobie sprytem rozwiązuje zagadkę tajemniczego morderstwa. „Morderstwo na plebanii”, napisane w roku 1930, stanowi dobry przykład klasycznego kryminału z wąskim gronem podejrzanych i zaskakującym zakończeniem. I jednocześnie zapowiada nadejście złotej ery eleganckich kryminałów rozgrywających się na pozornie spokojnej angielskiej prowincji. Serdecznie polecam.

moja ocena 5/6

Peter May JEZIORO TAJEMNIC

Fin Macleod, były policjant z Edynburga, miał nadzieję, że po dramatycznych przejściach powrót do domu, na wyspę Lewis, przyniesie ukojenie i nowy początek. Jednak nawet tu, na niegościnnych Hebrydach Zewnętrznych, małe lokalne społeczności skrywają wiele tajemnic. Cienie przeszłości już okazały się groźne i zraniły niejedną osobę bliską Finowi. I to dopiero początek.

Fin rozpoczyna właśnie nowy rozdział życia – posada prywatnego pracownika ochrony przyniesie mu nie tylko zadanie rozprawienia się z kłusownikami, ale będzie sposobnością spotkania Whistlera, przyjaciela z dawnych lat. I owe lata, kiedy młodzieńcze miłości i przygoda ze światem muzyki stanowiły oś wydarzeń, powrócą. A to za sprawą nieoczekiwanego odkrycia. Fin i Whistler natrafiają na niesamowity widok – w ciągu nocy znika jezioro odsłaniając na dnie wrak samolotu. A we wraku jest ciało.

Zagadkowe odkrycie uruchamia policyjne procedury. Fin ponownie wplątuje się w pełną kłamstw i przemilczeń intrygę mocną zakorzenioną w codzienności mieszkańców wyspy. Stare tajemnice i teraźniejsze konflikty okażą się bardzo niebezpieczne. Jest bowiem wiele osób, które nie chcą, by ich sekrety zostały ujawnione..

„Jezioro tajemnic” jest ostatnim tomem trylogii o wyspie Lewis i tak jak w poprzednich częściach zręczne połączenie wydarzeń bieżących i retrospektywnych tworzy ciekawą i pełną emocji opowieść o mieszkańcach Hebrydów Zewnętrznych. Piękne opisy przyrody, dobre dialogi oraz fabuła z dramatycznym zakończeniem to już znaki firmowe prozy Petera Maya. Tą trylogię należy koniecznie przeczytać !

moja ocena 5/6

Dean Koontz PIECZARA GROMÓW

Susan Thornton budzi się w szpitalnym łóżku i ze zdumieniem dowiaduje się, że wskutek wypadku spędziła ostatnie tygodnie w śpiączce. Teraz nadszedł czas na rekonwalescencję i odzyskanie pamięci. Słaba i zdezorientowana kobieta powoli przypomina sobie swoje życie. Z mroków niepamięci szczególnie intensywnie wyłaniają się wspomnienia dotyczące okrutnych wydarzeń sprzed 20 lat.

To właśnie wtedy w miejscu zwanym Pieczarą Gromów czterech prześladowców skatowało chłopaka Susan, a ona sama ledwo ocaliła życie. Sprawcy zostali ukarani, a wspomnienia z makabrycznego studenckiego obrzędu na zawsze utkwiły w pamięci.

Dzięki miłej i życzliwej opiece personelu Susan stara skupić się na odzyskiwaniu dobrych wspomnień. Tyle że na szpitalnym korytarzu kobieta spostrzega jednego ze zwyrodnialców z Pieczary Gromów. Niebawem pojawia się pozostała trójka. Przerażona Susan zaczyna wątpić w swoje zdrowe zmysły. Przecież prześladowcy są martwi.

Ataki paniki i przerażające wizje sprawiają, że Susan postanawia skonfrontować się z omamami i odzyskać dawne życie. Problem w tym, że umarli są coraz bliżej. I zapowiadają krwawą zemstę..

„Pieczara Gromów”, dzieło Koontza z lat osiemdziesiątych, niepokoi czytelnika swoim klimatem i intrygą. Trudno pojąć, co naprawdę dzieje się z Susan – zresztą sama bohaterka doświadczająca coraz większej grozy próbuje pojąć sens irracjonalnych wydarzeń wokół niej. Za oknami deszcz i burze, w szpitalnej ciszy rozlegają się szepty nieżyjących prześladowców. Koontz świetnie buduje grozę, sceny, gdy na sali Susan zostaje umieszczona tajemnicza pacjentka zasłonięta parawanem są niesamowicie upiorne.

I właściwie przez 4/5 powieści rasowy horror budzi uznanie czytelnika do momentu, w którym fabuła zmierza w kompletnie nieoczekiwanym kierunku. I za ten zdumiewający zwrot akcji jestem zmuszony odjąć pół oceny.

moja ocena 4+/6

Powieść została właśnie wznowiona przez wydawnictwo Albatros

Graham Greene MINISTERSTWO STRACHU

Londyn, pierwsza połowa lat czterdziestych. Piękne miasto pełne jest kontrastów – z jednej strony bombardowane przez niemieckie samoloty dzielnice zamieniają się w rumowiska śmierci, z drugiej strony nietknięte przez naloty enklawy spokoju, gdzie wszyscy starają się zachować pozory spokoju. Trwa jednak wojna i wszystkich mieszkańców Londynu łączy uczucie strachu i grozy. W mrokach zaciemnienia, w blasku nadziei o przetrwanie bombardowań toczy się życie.

Arthur Rowe, który nie wstąpił do wojska z powodu swojej niechlubnej przeszłości, trafia pewnego popołudnia na odbywający się w dzielnicy Bloomsbury festyn. To lokalne wydarzenie, atrakcja dla nielicznych, nie jest bowiem do końca tym, czym się wydaje. Wskutek pomyłki Arthur otrzymuje od wróżki wiadomość, która umożliwia mu zwycięstwo w jednym z konkursów. Nagrodą jest ciasto, prawdziwy rarytas w tych czasach. Niewinna z pozoru wygrana wikła mężczyznę w niebezpieczną intrygę. Próba morderstwa, prześladowanie – to dopiero początek zdarzeń, które doprowadzą Arthura do niebezpiecznej rozgrywki toczącej się w cieniu wojny.

Tylko że Arthur ma za sobą przeszłość – skrzętnie skrywane sekrety, które znów zaczną kształtować jego decyzje w sposób niekoniecznie przewidywalny..

„Ministerstwo strachu” jest kolejnym z dowodów na to, iż czytelnicze blogi mają prawdziwą moc inspiracji. Dzięki temu wpisowi sięgnąłem po prozę autora dotąd mi nieznanego i już wiem, że chętnie przeczytam kolejne jego powieści. Książka Grahama Greene to nie tylko melanż kryminału i powieści szpiegowskiej. W mrocznej i dusznej atmosferze zagrożenia poznajemy człowieka z piętnem przeszłości, który niespodziewanie wikła się w sprawy niezwykle niebezpieczne. Wyrwany z okowów pozornej normalności Arthur podróżuje tym samym w głąb swojej pamięci, w głąb mechanizmów działania, autor zaś próbuje odpowiedzieć na pytania dotyczące kwestii zła, egzystencji, wyborów.

Książka została wydana 20 lat temu w intrygującej* serii Pandora wydawnictwa Rebis, w roku bieżącym ma zostać wznowiona przez Albatrosa. Polecam miłośnikom ambitnej literatury.

moja ocena 4+/6

* w tej niewielkiej serii ukazały się powieści szpiegowskie i kryminalne wykraczające poza ramy gatunkowe. Graham Greene i Daphne du Maurier, Mickey Spillane obok Williama Somerseta Maughama.. Zamierzam się z nimi zapoznać..

Sascha Arango PRAWDA I INNE KŁAMSTWA

Henry, autor bestsellerowych thrillerów, wiedzie pełne dostatku i luksusu życie. Miłość czytelników i respekt wydawniczego świata są gwarantami niesłabnącej popularności. Ale to tylko gra pozorów. Bo Henry nie napisał ani jednego zdania. Książki sygnowane jego nazwiskiem są autorstwa jego żony Marthy..

Henry dowiaduje się właśnie, iż jego kochanka Betty spodziewa się dziecka. Jego dziecka. Zdjęcie USG wprawia machinę intryg w ruch. Czy przyznać się do romansu żonie ? Takie wyznanie zniszczyłoby całe małżeństwo, a co za tym idzie – całą karierę opartą na kłamstwie. Henry decyduje się więc pozbyć kochanki. Ale popełnia fatalny błąd. Ginie Martha, nie Betty, a to stanowi dopiero początek kłopotów.

Oprócz wodzenia policji za nos, Henry będzie musiał sobie poradzić z kimś, kto odkrył jego mroczną przeszłość. I nie zawaha się ponownie dokonać morderstwa..

Debiutancka powieść niemieckiego scenarzysty stanowi wyborną kryminalną opowieść i tu podziękowania należą się Jane – Twoja recenzja skłoniła mnie do wypożyczenia książki, przy której bardzo ciekawie spędziłem czas. Elegancka narracja niepozbawiona barwnego stylu oraz budząca sprzeczne odczucia postać głównego bohatera-mordercy są nie tylko pięknym ukłonem w stronę cyklu Patricii Highsmith o sprytnym Tomie Ripleyu. Pokazują one bowiem, że kryminalna historia może wykraczać poza ramy gatunku i dotykać kwestii ważkich kwestii natury moralnej i egzystencjalnej. A to wszystko z odpowiednio dawkowanym humorem i ironią.

Mocną stroną tej powieści są postaci, także te drugoplanowe. Wydawca Moreany, jego asystentka Honor – sceny z ich udziałem są znakomicie opisane. I wiele szczegółów jest tu nie bez znaczenia.. Koniec pochwał ! Gorąco zachęcam do lektury !

moja ocena 5/6

James Oswald Z PRZYCZYN NATURALNYCH

 W piwnicy Farquar House zostają odkryte zmumifikowane ciało młodej dziewczyny, a niezwykłe ślady w pobliżu sugerują, iż w podziemiach szacownego domu doszło do rytualnego morderstwa. Charlie McLean, niedawno awansowany na inspektora, jest zdeterminowany, by odkryć, kto blisko 60 lat temu dokonał zbrodni.

Tymczasem pogrążona w śpiączce babcia McLeana, jego jedyna najbliższa krewna, umiera i jej śmierć stanowi nie tylko początek nowego wymiaru pustki w życiu inspektora. W cieniu żałoby, nieoczekiwany pokaźny spadek oraz tajemnice przeszłości muszą jednak ustąpić miejsca teraźniejszości. Ktoś bowiem morduje ze szczególnym okrucieństwem prominentnych obywateli Edynburga. Skonfliktowany z przełożonymi, McLean prowadzi dwa śledztwa równocześnie. Sprawy zdają się łączyć, podejrzani coś ukrywają, a na dodatek ktoś próbuje powstrzymać McLeana przed odkryciem prawdy..

Pierwsza książka Spraw Inspektora McLeana stanowi udany powrót do pięknego Edynburga, który znamy chociażby z kart powieści Iana Rankina. Wraz z samotnym inspektorem przemierzymy zarówno zamożne dzielnice pełne okazałych rezydencji, jak i mroczne i niebezpieczne zaułki z dala od wycieczkowych tras. Zajrzymy na szkocką prowincję, poznamy elementy historii – a to wszystko w trakcie rozwoju ciekawej kryminalnej intrygi, która spodoba się miłośnikom klimatów Iana Rankina czy Val McDermid. Będzie mrocznie, makabrycznie i zagadkowo.

Dobre dialogi, dobre tempo akcji plus subtelna wycieczka w fabularne rejony, których wyżej wymienieni szkoccy autorzy jeszcze nie eksplorowali. Podoba mi się klimat powieści oraz postaci, i jestem ciekaw, jak zaprezentują się kolejne książki Jamesa Oswalda. Obiecujący początek.

moja ocena 4+/6

p.s. Nie sądziłem, że są jeszcze książki, w których pomija się imię i nazwisko tłumacza. Jednak w tym wypadku nie znajdziemy informacji, kto przetłumaczył niniejszą powieść..

John Rector BYŁO, MINĘŁO

Jake Reese jest wykładowcą kreatywnego pisania na uniwersytecie, a jego żona Diane handluje dziełami sztuki. W spokojne życie tego młodego małżeństwa wkracza nagle terror. Pewnego wieczora Jake zostaje napadnięty, a oprawcy obcinają mu palec. Miejscowa policja uważa, że to była przypadkowa napaść, lecz mężczyzna nie wierzy, że po prostu znalazł się w złym miejscu i w złym czasie..

Jake bowiem ma za sobą przeszłość. Przeszłość przez duże P. I to ona właśnie zaczyna budować mur między nieufnymi małżonkami. Niebawem Diane znika, a prowadzący sprawę porucznik Nolan jest przekonany, że to typowa reakcja na małżeński kryzys. Ale Jake już wie, że znalazł się w poważnych kłopotach. Gdy obcięty palec zostaje mu zwrócony, a w rzeczach zaginionej żony natrafia na tajemniczą wizytówkę, nie ma już odwrotu. Zdesperowany Jake wykonuje telefon i tym samym otwiera drzwi do świata sekretów i śmierci..

John Rector, autor „Zagajnika„, powraca w pełnej suspensu opowieści o grze pozorów i niechlubnej przeszłości. Tu każdy szczegół ma znaczenie, a fabuła jest jak skomplikowana układanka, której kolejne elementy odkrywamy wraz z głównym bohaterem. Nieoczekiwane zwroty akcji i prosty, oszczędny styl narracji idealnie wpasowują się w standardy klasycznych amerykańskich kryminałów noir. I to właśnie takim autorom jak James M. Cain czy Day Keene oddaje autor hołd w niniejszej powieści. Dobre dialogi i intrygująca fabuła gwarantują udaną lekturę.

Warto przeczytać.

moja ocena 5/6

Paul Harding MAJSTERKA

George Crosby, zegarmistrz i złota rączka, leży na łożu śmierci w swoim własnym domu, otoczony przez żonę i najbliższych krewnych. Ostatnie godziny, które mu jeszcze pozostały, a które skrzętnie odlicza narrator opowieści, upływają George’owi na obserwowaniu, jak rozpada się świat rzeczy materialnych, które tworzą rzeczywistość dookoła. I właśnie w tym oczekiwaniu, kiedy mężczyzna zaczyna pojmować dokonującą się przemianę, dezintegrację znanego świata, tak ważni są ci nieopodal. Towarzyszący. Poważni. Żona, syn, wnuki.

Pod ich wpływem umysł Georga kieruje się w stronę postaci ojca, Howarda Crosby’ego, bezużytecznego rzemieślnika i epileptyka. W upływającym nieubłaganie czasie towarzyszymy umierającemu George’owi w podróży do lat dwudziestych ubiegłego wieku. To właśnie wtedy chory Howard, który parał się objazdowym handlem i przemierzał odludne bezdroża stanu Maine, podjął ryzykowną decyzję. W obawie przed zamknięciem w placówce dla umysłowo chorych postanowił opuścić swoją rodzinę. Howard nie miał pojęcia, jak ten krok wpłynie na jego najbliższych, w szczególności zaś na najstarszego syna, Georga..

„Majsterka” (oryg. Tinkers) Paula Hardinga zasłużenie otrzymała w roku 2010 Nagrodę Pulitzera. To pięknie napisana smutna i trudna proza o ojcu i synu, o determinizmie więzów krwi. O tym, jak nadchodzi koniec czasu, który nam tu pozostał. Ten czas właśnie kończy się dla naszego bohatera. Paradoksalnie zabytkowe zegary z duszą, niegdyś obiekt pasji, są teraz żywymi, namacalnymi symbolami tego, co przemija.

Ta niewielka powieść pełna jest kontrastów. Życie-śmierć, ciało-dusza, czas-wieczność. Jest też w relacjach postaci głęboki humanizm i próba zrozumienia, próba zbadania, czym jest życie i czym jest człowieczeństwo. I jak pojąć ostateczny wzór.

Zdecydowanie polecam

moja ocena 5/6