Tajemnica Black Rabbit Hall

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Już 2 czerwca premiera debiutanckiej powieści Eve Chase. Porównania do prozy Kate Morton czy Sarah Waters skutecznie zachęcają mnie do zakupu. Kornwalijska posiadłość, rodzinne sekrety – nie powstanie już chyba powieść lepsza od Rebeki Daphne du Maurier, ale może warto dać szansę nowej autorce..

Amber Alton wie, że w Black Rabbit Hall, kornwalijskiej posiadłości rodziny, czas płynie inaczej niż w Londynie. W domu nie ma dwóch zegarów, które wskazywałyby tę samą godzinę. Każde idealne lato zdaje się trwać poza czasem. Niewiele się dzieje. Ale pewnego dnia wszystko się zmienia…

Trzydzieści kilka lat później Lorna postanawia urządzić wesele w pokrytej patyną czasu, okazałej rezydencji Black Rabbit Hall. Podczas spaceru po lesie do Lorny powracają na wpół zatarte wspomnienia związane z matką. Coraz bardziej intrygują ce są również zawiłe dzieje posiadłości. Wiedziona potrzebą poznania własnej historii, a także losu mieszkającej tu w przeszłości szczęśliwej rodziny, szuka odpowiedzi na nurtujące ją pytania.

Harlan Coben NIEZNAJOMY

Tak. – Kristin z trudem przełknęła ślinę. – Chodzimy ulicami, przy których wszyscy mieszkamy. Patrzymy na posesje, przystrzyżone trawniki i eleganckie meble ogrodowe na podwórkach. Ale nikt z nas nie wie, co naprawdę się dzieje za tymi fasadami, prawda ?*

Życie Adama Price jest spełnieniem wszystkich marzeń. Mądra żona, wspaniali synowie, dobra praca i grono oddanych przyjaciół. Sukcesy w pracy i życiu rodzinnym mogą jednak okazać się niewystarczające w konfrontacji z prawdą. 

Pewnego dnia do Adama podchodzi obcy mężczyzna i wyjawia mu sekret dotyczący ukochanej żony. Corinne dopuściła się ponoć oszustwa, w wyniku którego Adam wychowuje nieswoje dzieci. Nieznajomy niebawem znika, a Adam zaczyna się zastanawiać. Czy to, co usłyszał o Corinne, to prawda ? Jej tajemnica może oznaczać koniec dobrego wspólnego życia. Jedno kłamstwo może przecież nie być jedynym. Ziarno wątpliwości zostało zasiane, Adam zaś pod nieobecność żony postanawia poszukać śladów. 

Wkrótce okazuje się, że słowa nieznajomego znajdują potwierdzenie. W internecie nic przecież się nie ukryje, a strona o udawaniu ciąży to jedna z tych, które odwiedzała Corinne. Adam, przerażony perspektywą utraty wszystkiego, co kocha, decyduje się porozmawiać szczerze z żoną. Ta jednak tajemniczo znika..

Można zarzucić Cobenowi, iż od czasu Nie mów nikomu wciąż pisze tą samą powieść i choć fabuła Nieznajomego nie odbiega od wcześniejszych schematów, to tym razem udało się autorowi w kwestii rozwiązania jednego z wątków mnie zaskoczyć.

Coben, jak chyba nikt inny, konsekwentnie w swoich powieściach rozprawia się z mitami American dream – nawet najszczęśliwsza rodzina ma swoje tajemnice, a kłamstwa i tajemnice zawsze wychodzą na jaw. Na plus poczytuję właśnie przywiązanie autora do wartości takich jak prawda, rodzina i honor. Za mało to jednak, by uznać niniejszą powieść za ponadprzeciętne dzieło.

wydawnictwo Albatros 2016 / str. 414 / tł. Robert Waliś*

moja ocena 4/6

Do latarni morskiej

Już w czerwcu nakładem C&T ukaże się nowe wydanie powieści Do latarni morskiej. To jedna z najbardziej znanych książek Virginii Woolf. Przeczytam z zainteresowaniem.

Ulubiona powieść E. M. Forstera.

W letniej rezydencji na Hebrydach przebywa rodzina Ramsayów i ich goście. Wydarzeniem dnia jest planowana wycieczka do latarni morskiej. Ale to tylko tło dla monologów wewnętrznych kolejnych postaci zapisanych w formie strumienia świadomości. A epilog tej historii nastąpi dopiero po latach…

Virginia Woolf (1882-1941) to jedna z najwybitniejszych pisarek dwudziestego wieku. W roku 1925 ukazała się Pani Dalloway, dwa lata później Do latarni morskiej, a w roku 1931 Fale – trzy kanoniczne dziś przykłady literatury modernistycznej.

Na niepogodę

Na niepogodę – zarówno tą dookoła jak i wewnątrz duszy – najlepiej działają ulubione książki.

W takich momentach sięgam przeważnie po powieści moich ukochanych autorów czyli P.D. James, Agathy Christie czy Georgesa Simenona. Co takiego jest w tych znajomych wersach opowieści, które niosą nie tylko literackie ukojenie..

Na powyższym zdjęciu piękny zakątek Ayrshire w Zachodniej Szkocji. Pogoda się poprawia, a ciemne chmury będą niedługo tylko wspomnieniem. Jestem ciekaw, po jakie książki sięgacie w niepogodę..

Kolejowe zbrodnie

Jednym z moich najwcześniejszych wspomnień jest podróż pociągiem z Dziadkiem. Nic więc dziwnego, że to właśnie kolejowe składy darzę szczególną estymą.

W kryminalnych intrygach natomiast motyw pociągów jest dość popularny. Zacznijmy od Agathy Christie – nieprzypadkowo chyba jej dwie najlepsze powieści dotyczą zbrodni popełnianych w kolejowych wagonach. Mowa tu o słynnym Morderstwie w Orient Expresie oraz nieco niedocenianej 4.50 z Paddington. Do tej dwójki dołącza jeszcze Zagadka Błękitnego Ekspresu. Choć książka ta jest nieco słabsza od wcześniej wymienionych, wciąż zasługuje na uwagę. Przeczytałem ją tylko raz i planuję zweryfikować po latach ocenę.

Kolejną powieścią o zaskakującej intrydze jest Starsza pani znika Ethel Liny White. Kryminał ten, zresztą sfilmowany, nie ustępuje dziełom pani Christie. Warto dodać, że obie panie tworzyły w okresie rozkwitu powieści detektywistycznej, a parę dekad później Sebastian Japrisot – klasyk francuskiego kryminału – stworzył najlepszą chyba swoją powieść czyli Przedział morderców. Najbardziej znaną zaś książką Patricii Highsmith są Znajomi z pociągu. Podróż koleją stanowi również oś fabuły w Pociągu do Stanbułu Grahama Greene. Ślepy tor fortuny Caroli Dunn oraz Morderstwo w pociągu Kerry Greenwood to kolejne przykłady kolejowych zagadek kryminalnych.

Nie można też nie wymienić dwóch doskonałych powieści Georgesa Simenona. Paryski ekspres oraz Morderca to tytuły, które warto przeczytać. 

Współczesne kryminały nie stronią od umiejscowienia zbrodni w pociągach. Idealnymi przykładami będą tu Nocny Emily Barr i Ulica milczenia Ann Cleeves. Nie można zapomnieć o silnie związanej z pewną linią kolejową intrydze w Dziewczynie z pociągu Pauli Hawkins. 

Jakie powieści warto dodać do powyższych ? 

H.P. Lovecraft KOSZMARY

Gdy autostrada stanowa do Rutland jest zamknięta, podróżni skazani są na drogę na Stillwater, mijającą Swamp Hollow. Choć miejscami sceneria zapiera dech w piersiach, z jakiegoś powodu trasa ta od wielu lat nie cieszy się popularnością. Jest w niej coś przygnębiającego, zwłaszcza w okolicach samego Stillwater. Automobiliści czują się dziwnie nieswojo na widok zamkniętych na głucho okiennic domu stojącego na pagórku na północnym skraju miasteczka, i siwobrodego półgłówka, który przesiaduje na starym cmentarzu na jego południowym krańcu, najwyraźniej prowadząc rozmowy z niektórymi z tam pochowanych. *

Motywy zemsty zza grobu, tajemniczych znalezisk oraz pradawnych cywilizacji tworzą fabułę 5 opowiadań, które H.P. Lovecraft stworzył przy udziale Hazel Heald. To właśnie ona latem roku 1932 przedstawiła pisarzowi zarysy historii, a on sam – w charakterystycznym stylu absolutnie podziwianym przez wielbicieli literatury grozy – napisał wyborne opowieści, które straszą do dziś.

Najbardziej przerażającym opowiadaniem jest tu Koszmar w muzeum. Wyobraźmy sobie ponure londyńskie muzeum pełne upiornych eksponatów. Wśród nich budzący lęk nowy nabytek – prastary stwór, który zdaje się oddziaływać w niepokojący sposób na otoczenie. Czym jest i jakie ma zamiary ? Tego lepiej nie wiedzieć.. W zbiorze znajdziemy również opowiadania : Człowiek z kamienia, Skrzydlata śmierć, Z bezmiaru eonów oraz Koszmar na cmentarzu

Nowy tom Biblioteki Grozy to historie stanowiącą klasykę horroru. W nowym przekładzie, w starannym wydaniu z ilustracjami (tych jednak powinno być więcej!) opowiadania mistrza gatunku zapewnią chwile grozy, a dla nieznających jeszcze twórczości Lovecrafta Koszmary stanowić będą idealny początek przygody z kanonem grozy, którą trzeba znać. Polecam !

wydawnictwo C&T 2016 / str. 142 / tł. Katarzyna Maciejczyk*

moja ocena 5/6

Inne książki wydane w Bibliotece Grozy

Sebastian Fitzek PASAŻER 23

– I są to tylko te, których nie mogliśmy ukryć. Uwierz mi, nieujawniona liczba jest większa. Dużo większa.

– O ile większa ?

– Na wszystkich naszych wycieczkowcach, które obecnie przemierzają oceany, według naszych szacunków każdego roku przeciętnie skaczą za burty dwadzieścia trzy osoby.*

Co roku na pokładach luksusowych statków wycieczkowych dochodzi do niewyjaśnionych samobójstw. Zdarzenia te są skutecznie tuszowane przez kapitanów i ich mocodawców. W branży wycieczkowej rejsy są wciąż źródłem olbrzymich dochodów i należy uniknąć niepotrzebnego rozgłosu. Olbrzymie statki funkcjonują niczym pływające miasta, tu wszystko może się wydarzyć i lepiej nie otwierać pewnych drzwi..

Martin Schwartz, policjant i psycholog, od czasu rodzinnej tragedii żyje na krawędzi i przyjmuje najniebezpieczniejsze zadania. Pięć lat temu z pokładu Sułtana Mórz zniknęła jego żona i synek. Śledztwo wykazało, że najprawdopodobniej wyskoczyli za burtę statku. Martin nie może zaakceptować takiej wersji wydarzeń. Co więcej, policjant nie zdaje sobie jeszcze sprawy, iż nie tylko on przeżył podobną tragedię.

Tajemniczy telefon od pasjonującej się spiskowymi teoriami staruszki jeszcze bardziej burzy świat Martina. Otóż na pokładzie Sułtana Mórz odnaleziono właśnie dziewczynkę, która zniknęła wcześniej w trakcie jednego z rejsów. Czy to możliwe, iż dziecko może wyjaśnić tajemnicę samobójstw ? Martin wyrusza więc na statek przekonany, że dowie się, co stało się z jego bliskimi. Kim jest Pasażer 23 ? Odkrycie prawdy wcale nie będzie łatwe.

Nowa powieść Fitzka skrywa w sobie duży potencjał. Wyobraźmy sobie ogromne statki wycieczkowe i tajemnice skrywane w ich wnętrzu.. Pomysł na intrygę jest naprawdę dobry, choć autor Kliniki i Makabrycznej gry (które były notabene misternie skonstruowanymi thrillerami o zaskakującym rozwiązaniu) tym razem przedobrzył. Mnogość wątków i zbiegów okoliczności niepotrzebnie gmatwa intrygę, która – im dalej czytamy – nie ma prawa opierać się na jakiejkolwiek logice. W drugiej części książki Fitzek wyraźnie przeszarżował ze zwrotami akcji i to, co ma zaskakiwać, zaczyna przypominać groteskową kryminalną operę mydlaną.

We wcześniejszych powieściach Fitzek już przyzwyczaił nas, by nie ufać żadnej postaci i nie wierzyć w żadne słowo. Pasażer 23 eksploatuje te zasady do maksimum ze szkodą dla logiki wydarzeń i wiarygodności. A szkoda..

wydawnictwo Amber 2016 / str. 352 / tł. Barbara Tarnas *

moja ocena 4/6

Gaja Grzegorzewska ŻNIWIARZ

Julia weszła trochę głębiej w kukurydzę. Rozejrzała się. Z przodu i po bokach widziała równe, zielone korytarze. W głowie miała wszystkie filmy, w których bohaterowie uciekają na oślep przez kukurydziane pole. Przeszył ją nieprzyjemny dreszcz, choć nie była osobą łatwo poddającą się emocjom. I nagle niespodziewanie ogarnął ją straszliwy lęk, trwało to może sekundę.

Małym prowincjonalnym miasteczkiem wstrząsa okrutna zbrodnia. Otóż na polu kukurydzy spoczywa bezgłowie ciało młodej dziewczyny, a przesądni mieszkańcy przypisują mord znanej z ludowych wierzeń Południcy. Miejscowa policja, której towarzyszy popularny telewizyjny dziennikarz śledczy, ma spore trudności z rozwiązaniem zagadki zbrodni, toteż matka ofiary wynajmuje prywatnego detektywa.

Jest nim Julia Dobrowolska, która ma nadzieję, iż rozwikłanie sprawy Żniwiarza z Bułkowic przyniesie jej uznanie i sprawi, iż jej agencja detektywistyczna zacznie zajmować się tylko poważnymi sprawami. I to bez pomocy wysoko postawionego w policji krewnego. Julia zaczyna więc badać okoliczności zbrodni. Dlaczego ofiara wybrała drogę na skróty ? Dlaczego nikt nic nie widział, chociaż we wsi wszyscy ponoć wiedzą wszystko ? Pani detektyw natrafia na sprzeczne zeznania, tajemnicze aluzje i przemilczenia. Niebawem morderca uderzy ponownie..

Debiutancka powieść Gai Grzegorzewskiej okazuje się być rozczarowaniem. Mimo ciekawej intrygi i świetnie sportretowanych postaci drugoplanowych, nie można nie zauważyć dysonansu, który sprawia wrażenie, jakoby „Żniwarza” napisały dwie różne osoby. 

Pierwsza część książki stanowi dobry, prowincjonalny kryminał. Wraz z Julią poznajemy mieszkańców Bułkowic, a pani detektyw stawia nowe pytania i hipotezy. Klimat opowieści wraz z tytułami poszczególnych rozdziałów (np. Dom Nad Kanałem, Zerwane zaręczyny czy Morderstwo na plebanii) sympatycznie nawiązują do dzieł Agathy Christie. Niestety po tej ‚grzecznej’ części, wraz z nagłym pojawieniem się w miasteczku Loli, siostry Julii, fabuła skupia się na wszelako pojętych stosunkach, nie tylko tych damsko-męskich. Główna bohaterka zmienia się nie do poznania, a zagadka zbrodni – wobec uciech i ekscesów poszczególnych postaci – schodzi na dalszy plan.

„Żniwiarz” jest powieścią ze zmarnowanym potencjałem. Raczej nie mam ochoty sprawdzać, czy kolejne książki autorki są lepsze..

wydawnictwo Literackie 2016 / str. 222

moja ocena 3+/6

Anna Kańtoch CZARNE

Zawsze wiedziałam, że pewnego dnia wrócę do Czarnego. Widzę tę chwilę, jakby to już się stało – oto stoję na wiejskiej drodze obok pomrukującego cicho automobilu, patrzę na skiby wilgotnej ziemi i biały domek pod ciemną linią drzew. Za drzewami tarcza słońca; światło ma przydymioną czerwoną barwę, powietrze stało się ostrzejsze i pachnie leżącym pod leśnymi kamieniami mrokiem, w bruzdach na polu zbierają się cienie. …

Jestem. Wróciłam.

Rok 1935. W nadmorskim sanatorium dla osób z zaburzeniami psychicznymi młoda kobieta spędza leniwe dni pogrążając się w wspomnieniach szczęśliwej przeszłości. Ów dobry czas wolności i beztroski uosabia miasteczko o nazwie Czarne i leśny dworek, w którym kobieta wraz z rodzeństwem spędzała wakacje. 

Wspomnienia mają jednak to do siebie, że potrafią być złudne. Co było jawą, a co fikcją ? Czarne zdaje się być kotwicą, która trzyma naszą bohaterkę przy życiu. Tymczasem przypadkowe spotkanie uzmysławia kuracjuszce, iż jest ona niezwykle podobna do Jadwigi Rathe, pięknej aktorki, która notabene spędziła w Czarnym ostatnie dni swojego życia. Jaki jest związek między kobietami ? Co naprawdę wydarzyło się w przeszłości ? 

Elegancka narracja i niepowtarzalny klimat tajemnicy i nostalgii to nie wszystko. Autorce udała się rzecz niesamowicie trudna. Stworzyła niepokojącą prozę, która pozornie wymyka się gatunkowym klasyfikacjom. Początkowe zdania (stwierdzam z zadowoleniem) nawiązują do pierwszych akapitów słynnej Rebeki Daphne du Maurier. Kolejne rozdziały składające się z wydarzeń bieżących i retrospekcji powoli uświadamiają nam, iż ta subtelna proza celowo błądzi po międzygatunkowych bezdrożach. Powieść historyczna, kryminał, powieść grozy ? Znajdziemy tu i seans spirytystyczny, i morderstwo, i leśne uroczyska – lecz Czarne jest przede wszystkim powieścią-zagadką, która dopiero w ostatnich rozdziałach ujawnia swoją prawdziwą naturę.

Lektura Czarnego jest jak wyzwanie, istota fabuły wciąż nam się wymyka. Smak każdej kolejnej sceny zaskakuje, a po przeczytaniu ostatniego zdania chciałoby się wrócić do początku, przeczytać jeszcze raz, uważniej, wciąż odkrywając ukryte przez autorkę tropy.To idealna lektura dla wymagającego czytelnika. Polecam.

wydawnictwo Powergraph 2012 / str. 270

moja ocena 5/6

Nawiedzone

Zaczynam właśnie lekturę Domu na wzgórzu Petera Jamesa. Autor, zanim stworzył popularną serię powieści kryminalnych z inspektorem Royem Grace, napisał kilka niezłych horrorów z wątkami sensacyjnymi. Mogę być spokojny o jakość najnowszego dzieła, natomiast motyw nawiedzonych domów w powieściach aż prosi się o kilka zdań komentarza.

Wydany przed laty w serii Kameleon Nawiedzony Shirley Jackson ujął mnie prostotą stylu i bezwzględnością grozy czyhającej na beztroskich bohaterów w pewnym domu na wzgórzu. Ostatnie zdanie powieści jest cudowne i sprawia, iż cała książka pozostaje w pamięci na bardzo długo. Inna amerykańska pisarka Anne Rivers Siddons znana głównie z powieści dla kobiet napisała w roku 1978 książkę, o której pisze sam Stephen King. To dotąd nieprzetłumaczona na polski (i nie do zdobycia w oryginale) powieść The House Next Door. Może kiedyś któryś z wydawców pokusi się o jej polską edycję..

Nastrojem grozy i zła emanuje także Dom na Węgorzowych Moczarach, miejsce akcji słynnej Kobiety w czerni Susan Hill. Niemniej posępną aurę zagrożenia stworzył Henry James w Dokręcaniu śruby (bądź też W kleszczach lęku), gdzie domostwo na odludziu, dwójka dzieci i młoda guwernantka tworzą jedną z bardziej zajmujących fabuł.

Pamiętacie Hotel Panorama z Lśnienia Stephena Kinga ? Odcięty od świata przez śnieżycę kompleks pełen był pułapek, a Jack Torrance powoli popadał w obłęd. Znakomity klimat grozy stworzył James Herbert w Nawiedzonym. Dla Davida Asha, sceptycznego badacza zjawisk paranormalnych, dwór w Edbrook okazał się być siedliskiem upiorów. Nieco mnie mroczny klimat emanował z Domu czarów tegoż autora. Położony na angielskiej prowincji domek miał okazać się miejscem starcia sił dobra i zła.

W twórczości Grahama Mastertona znajdziemy też powieści, w których nawiedzony dom stanowi centrum fabuły. Mowa o Zaklętych – tu pokryte płaskorzeźbami mury rezonowały echem strasznych wydarzeń z przeszłości. W Drapieżcach straszył w wiktoriańskim sierocińcu na wyspie Wight stwór zwany Brązowym Jenkinem, a w Walhalli tytułowy dom otaczała zła aura, nie dostrzegał jej tylko w porę główny bohater..

O jakich powieściach nie wspomniałem ? Co jeszcze warto przeczytać ?