Mariusz Czubaj R.I.P.

Pracuję na własny rachunek i w tym, co robię, jestem naprawdę dobry. W zasadzie wszystko ze mną jest w porządku. A jednak bywają noce takie jak ta, których nie przesypiam spokojnie, i nie bardzo wiem, dlaczego tak się dzieje. Po prostu są chwile, gdy przestaję być wesołkiem. Kiedy tarcza, którą sobie wykułem przestaje chronić. *

Marcin Hłasko, specjalista od poszukiwania osób zaginionych, decyduje się przyjąć kolejne zlecenie. Sprawa dotyczy młodej Magdy Wolskiej, która wyjechała na mazurską prowincję i słuch po niej zaginął. Jest jeszcze jedna rzecz, która skłania Hłaskę do wyjazdu do Starych Kiejkut. To data odkryta przypadkowo w jego własnym mieszkaniu – na wewnętrznej stronie pewnego plakatu znajdują się cyfry oznaczające dzień, w którym zniknął Ryszard Hłasko, ojciec naszego bohatera.

Od tajemniczego zaginięcia mija właśnie 26 lat. Nieprzypadkowo w sprawie Wolskiej pojawia się nazwisko mieszkającego na Mazurach bogatego biznesmena zamieszanego w szemrane interesy. To postać z przeszłości i Hłasko przeczuwa, iż nadszedł czas, by zmierzyć się ze sprawą nieznanego losu ojca. Czyżby bezwzględny Henryk Koenig miał teraz coś wspólnego ze zniknięciem dziewczyny? A może obie tajemnice są ze sobą powiązane ? W mazurskim miasteczku Hłasko natrafi na bardzo niebezpiecznych ludzi, a odkrycie prawdy wymagać będzie ofiar..

Najnowsza powieść Mariusza Czubaja to bardzo udany kryminał, w którym główne skrzypce gra pani zemsta. I mowa tu nie tylko o głównym bohaterze, który dostaje szansę, by odkryć tajemnicę ojca i ukarać winnych, ale także i o innych postaciach uwikłanych w kłamstwa i oszustwa sięgające do wydarzeń z dalekiej przeszłości. Czubaj umiejętnie utrzymuje suspens, a przy tym szeroko uśmiecha się do kolegów i koleżanek po piórze. Liczne nawiązania, na które natrafiamy podczas lektury, nie mogą być przypadkowe ! 

Dobrze napisana książka pełna odniesień do westernów, powieści noir i elementów współczesnej popkultury. Przeczytałem z przyjemnością.

wydawnictwo Albatros 2016 / str. 398 / *tamże

moja ocena 5/6

Patrick Modiano ŻEBYŚ NIE ZGUBIŁ SIĘ W DZIELNICY

Telefon u Jeana Daragane’a zadzwonił około czwartej po południu w pokoju nazywanym przezeń „gabinetem”. Jean zdrzemnął się na kanapie w głębi, z dala od promieni słońca. A dzwonienie, od którego dawno już odwykł, nie ustawało. Co za natręt ? Może na drugim końcu linii zapomniano się rozłączyć. W końcu wstał i skierował się do części pokoju przy oknie, tam gdzie słońce za mocno grzało. *

Pewnego dnia w mieszkaniu pisarza samotnika dzwoni telefon. Daragane niechętnie podnosi słuchawkę – w Paryżu rządzi właśnie upał, a stroniący od towarzystwa mężczyzna w sile wieku niechętnie przerywa leniwe popołudnie. Nieznajomy głos w słuchawce informuje pisarza, iż jest w posiadaniu jego notesu z adresami. Istotnie, Daragane zgubił rzeczony notatnik i zgadza się na spotkanie z rozmówcą w jednej z kawiarni.

Na miejscu okazuje się, iż na Daragane’a czekają dwie osoby, które są bardzo zainteresowane pewnym nazwiskiem zapisanym w notesie. Pisarz niestety nie jest w stanie przypomnieć sobie, kim jest mężczyzna, o którego pytają. Pełen zapisków zeszyt to w istocie kraina zapomnianej przeszłości. Jest jednak w uporze znalazców coś intrygującego. To pod ich wpływem Daragane zaczyna powoli przypominać sobie wydarzenia z przeszłości. Nazwisko z notesu zaprowadzi go do historii pewnego morderstwa, a kolejne wyłaniające się z mroku niepamięci szczegóły będą w niepokojący sposób związane z nim samym.

To moje drugie spotkanie z prozą laureata literackiej nagrody Nobla i tym razem jest to spotkanie udane. Niniejsza opowieść, bardzo kameralna i oszczędna w słowach, łączy w sobie elementy zagadki i zbrodni, by w intrygujący sposób ukazać powolne dochodzenie do prawdy o własnej tożsamości. Wyrwany, pod wpływem historii z zagubionym notesem, z kokonu bezczynności literat rozpoczyna wyprawę do własnej przeszłości, a pytanie „Kim jestem?” nurtować będzie i jego samego, i czytelnika, który w poszukiwaniu prawdy dotrze do ostatniego zdania tej powieści. 

Książka spodoba się tym, ktorzy lubią intrygujące literackie historie o odkrywaniu uśpionych tajemnic przeszłości. 

wydawnictwo Sonia Draga 2016 / str. 174 / tł. Bożena Sęk*

moja ocena 4+/6 


Georges Simenon ZWIERZENIA MAIGRETA

Czy ten konkretny człowiek był zdolny popełnić zbrodnię…? Cokolwiek się wydarzy, my, niemal zawsze, jako pierwsi musimy postawić to pytanie… A dowodów rzeczowych często brak, bądź są niezbyt przekonujące… *

Na jednej z comiesięcznych kolacji u doktorostwa Pardonów komisarz Maigret zaczyna wspominać pewną sprawę, której rozstrzygnięcie dalekie było od zadowalającego. Czy podejrzany naprawdę był niewinny ? 

W eleganckiej dzielnicy Paryża, w swoim własnym domu, brutalnie zamordowana zostaje piękna Christine Josset. Pierwszym podejrzanym jest jej mąż Adrien, skromny farmaceuta, który wżenił się w bogatą familię przemysłowców. Poczynania Adriena w noc zbrodni są nieco niejasne, a opinia publiczna natychmiast orzeka, że mężczyzna jest winny. Komisarz Maigret, który prowadzi tą sprawę, nie jest do końca przekonany.

Niebawem Josset przyznaje się, że ma kochankę. Wścibska dozorczyni domu, który często odwiedzał podejrzany, sprzedaje sensację prasie. Josset czeka na proces, natomiast Maigret wciąż ma wątpliwości. Czyżby wszystko było takie proste ? I tym razem intuicja go nie zawiedzie, choć finał sprawy nie będzie miał wiele wspólnego ze sprawiedliwością..

Ostatnio wszystkie cenne wolne chwile spędzam z książkami, których próżno szukać na listach bestsellerów. I taki jest właśnie wydany kolejny klasyczny francuski kryminał z Maigretem w roli głównej. W oszczędnej narracji, niemal z reporterską wnikliwością po raz kolejny Georges Simenon pochyla się nad zwykłym człowiekiem i jego zdolnością do popełnienia zbrodni. 

Tym razem Simenon wyjątkowo mocno akcentuje kwestię domniemanej niewinności, a czytelnik obserwuje, jak szybko opinia publiczna wydaje wyrok na pochodzącego z niższej sfery społecznej podejrzanego. Przejmujące są również rozterki komisarza, który nawet w obliczu niepodważalnych dowodów wyczuwa istnienie drugiego dna. Czy istnieje przypadek ? Ślepy los ? Sprawie Josseta daleko do podręcznikowego śledztwa, a dramat uwikłanych w nią postaci wzbudzi w niejednym czytelniku pytania o sens sprawiedliwości.

wydawnictwo C&T 2016 / str. 124 / tł. Włodzimierz Grabowski*

moja ocena 5/6

Kerry Greenwood MORDERSTWO W POCIĄGU

Na szczęście Phryne Fisher spała jak zając. Przedrzemała większość podróży, ale kiedy mdląca woń chloroformu podrażniła jej nozdrza, była na tyle przytomna, by zorientować się, że dzieje się coś niedobrego i miała dość trzeźwości umysłu, by zareagować. *

Australia, lata 20. XX wieku. W wagonie jednego z pociągów dochodzi do pomysłowej zbrodni. Pasażerowie zostają uśpieni chloroformem, a pewna niesympatyczna starsza ginie w okrutny sposób. Mimo alarmu podniesionego przez podróżującą tym składem pannę Fisher, sprawcy morderstwa udaje się zbiec, a córka ofiary prosi nieustraszoną detektyw o pomoc. 

Phryne Fisher niebawem odkrywa kilka wątków, które mogłyby doprowadzić do śmierci nielubianej pani Henderson. W samym centrum wydarzeń jest jej córka, pierwsza możliwa podejrzana, której zdaje się grozić niebezpieczeństwo. Panna Fisher i jej dzielna pokojówka Dot podejmują starania, by skutecznie i szybko ująć mordercę z pociągu. Sprawa przyniesie jednak kilka niespodzianek..

Morderstwo w pociągu to druga z powieści z dzielną panną Fisher, która swoją postawą i przenikliwością wyprzedza epokę. Zawsze elegancka, zawsze stanowcza – Phryne Fisher otacza nieustającą opieką kobiety w tarapatach, a jej bystry umysł i znajomość ludzkich zachowań pozostawiają działania policji daleko w tyle. 

Dobrze napisany, pełen lekkości i humoru kryminał, na podstawie którego powstał popularny telewizyjny serial Zagadki kryminalne panny Fisher. Idealna lektura na ponure jesienne popołudnie.

wydawnictwo Albatros 2015 / str. 222 / tł. Magdalena Koziej *

moja ocena 4+/6

TU o pierwszej powieści cyklu

Guillaume Musso TA CHWILA

– Tak czy inaczej, jeśli zamurowałeś te drzwi w 1958 roku, nawet jeśli chodziłoby o morderstwo, to od dawna byłoby przedawnione.

Ojciec milczał.

– Myślę, że za tymi drzwiami jest coś o wiele straszniejszego niż zwłoki – odparł w końcu. *

Arthur Costello nauczył się już w dzieciństwie, że nikomu nie można ufać. Nawet własnemu ojcu. Kiedy więc srogi rodzic pojawia się ponownie w życiu zapracowanego młodego lekarza, od razu wiadomo, że nie będzie chodzić o sentymentalne spotkanie dwóch mężczyzn, których dzieli prawie wszystko. 

Arthur dowiaduje się, że ojciec umiera i zapisał cały swój majątek innym dzieciom. Arthur zaś ma otrzymać w spadku należącą do rodziny Latarnię Dwudziestu Czterech Wiatrów. Jest jednak pewien warunek – drzwi do latarni mają na zawsze pozostać zamknięte. Młody lekarz ulega jednak ciekawości, a przekroczenie zakazanego progu całkowicie odmieni jego życie.

To pierwsza książka Musso, jaką przeczytałem i nie dziwi mnie teraz popularność tego autora w naszym kraju. Ta chwila stanowi absorbujący mariaż gatunków, a dynamiczna fabuła nawiązująca do stylistyki thrillera, powieści fantastycznej i love story zwraca naszą uwagę na znaczenie miłości w naszym życiu. Miłości, która nierzadko poddać musi się próbie czasu i ciężarowi utraty.

Dodatkową wartością powieści jest to, iż nie tylko dostarczy kilku godzin wytchnienia, ale również skłoni do refleksji. Jedynym minusem jest dla mnie finałowy zwrot akcji. Choć zaskakujący, pozostawia we mnie trochę rozczarowania. Niemniej jednak, sięgnę po inne powieści tego autora.

wydawnictwo Albatros 2016 / str. 314 / tł. Janina Prądzyńska*

moja ocena 5-/6

Elizabeth Gaskell DOM NA WRZOSOWISKU

Po przejściu przez łąkę dochodzi się do kolorowego bezkresu, złotego od kolcolistu i fioletowego od wrzosów, które w letnie dni wypełniają swą ciepłą wonią spokojne powietrze. Teren wznosi się, falując, całkiem blisko wytyczając na tle nieba horyzont; jego linia przerwana jest tylko w jednym miejscu przez niewielki lasek złożony ze szkockich jodeł, który zawsze tonie w cieniu i mroku, nawet w południe, gdy reszta krajobrazu zdaje się kąpać w słonecznym blasku. *

Wiktoriańska Anglia. W położonym przy wrzosowisku miasteczku Combehurst wdowa po wikarym Browne samotnie wychowuje dwójkę dzieci. Maggie i Edwarda nie łączy wiele. Ona przyzwyczajona jest do cichego życia w smutnym domu i instynktownie poszukuje towarzystwa życzliwych ludzi gotowych obdarzyć ją opieką i ciepłem. On myśli tylko o sobie i wikła się w konflikty. Wdowa Browne jest z kolei zbyt dumna, by pozwolić swoim dzieciom przebywać się w świecie bogatych i szczęśliwych. A tacy są Buxtonowie, których zna i szanuje całe miasteczko.

Siła uczucia jest jednak silniejsza niż matczyne obiekcje. Maggie zaczyna spędzać coraz więcej czasu w towarzystwie Buxtonów, Edward zaś ma swoje plany, w których istotną rolę odgrywa chciwość. Niebawem rodzeństwo stanie w obliczu poważnej próby i przyjdzie im na nowo zdefiniować pojęcia miłości, prawdy i lojalności.

Dom na wrzosowisku to niedługa powieść, która opisuje wkraczanie młodych ludzi w trudną dorosłość. Maggie i Edward padną początkowo ofiarą słabości własnych charakterów, a nadchodząca godzina próby określi siłę więzów krwi. Czy będą one silniejsze niż miłość i nowa przyszłość ?

Historia rodzeństwa opierać się będzie na ogromnym wyrzeczeniu, a jej zwieńczeniem będą dramatycznie opisane sceny katastrofy na morzu. I tu właśnie Gaskell udowadnia, że nie tylko dobrze czuje się w opisywaniu statecznych opowieści o towarzyskich mezaliansach czy społecznej obłudzie. 

Dobra lektura na jesienny wieczór.

wydawnictwo C&T 2016 / str. 132 / tł. Violetta Dobosz*

moja ocena 4+/6

Sekrety Twin Peaks

W oczekiwaniu na nowy sezon serialu (premiera w pierwszej połowie 2017 roku, zamiast planowanych 9 odcinków będzie aż 18!) będziemy mogli sięgnąć po powieść ukazującą to,co wydarzyło się w miasteczku w ciągu ostatnich 25 lat. Książka ukaże się pod koniec listopada nakładem Znaku. 

‚Miasteczko Twin Peaks’, najbardziej fascynująca serialowa produkcja XX wieku, jedno z największych osiągnięć Davida Lyncha, mistrza surrealistycznej grozy i czarnego humoru, powraca na ekrany już w 2017 roku. Książka Marka Frosta, współscenarzysty serialu, stanowi pomost fabularny między tym, co zdarzyło się w Twin Peaks 25 lat temu, a tym, co czeka nas teraz. Jest niezbędna do tego, by zrozumieć akcję nowego sezonu.
Laura Palmer obiecała agentowi Cooperowi, że spotkają się ponownie za dwadzieścia pięć lat. Nadszedł czas na spełnienie tamtej obietnicy… lub groźby.
Odkryj sekrety, które czają się w mrocznych lasach Twin Peaks.

Odkrycia trzeciego kwartału

Minione trzy miesiące przyniosły prawdziwe literackie perełki.

Oto one:

* Marisha Pessl Nocny film za niesamowity klimat grozy i tajemnicy,

* Virginia Woolf Do latarni morskiej za kunszt narracji i ponadczasowe treści,

* Hakan Nesser Żywi i umarli w Winsford za atmosferę wrzosowisk i samotności,

* Karin Fossum Zabójstwo Harriet Krohn za niezwykle wnikliwą psychologię postaci,

* Mo Hayder Wilk za misterną kryminalną intrygę,

* Elizabeth Strout Mam na imię Lucy za główną bohaterkę i jej losy.

Jakie były Wasze odkrycia trzeciego kwartału ? 

Wojciech Chmielarz OSIEDLE MARZEŃ

Mortka się wyprostował. Założył ręce na głowę. Nikt nie wchodził. Nikt nie wychodził. Czyli zabójstwo popełnił ktoś z mieszkańców. Albo ktoś, kto dostał się na osiedle niestrzeżonym wejściem.

Na jednym z luksusowych warszawskich osiedli popełniona zostaje zbrodnia, a jej ofiarą jest młoda dziewczyna. Pilnie strzeżona enklawa stanowiła dotąd oazę spokoju i bezpieczeństwa. Czyżby to miało się teraz zmienić ? A może zamożni, strzegący swojej prywatności lokatorzy mają na sumieniu niecne uczynki ?

Odpowiedzi na te pytania znaleźć ma znany nam z poprzednich tomów komisarz Jakub Mortka. Wspomagany przez policjantkę Suchą bezkompromisowy śledczy już na początku narazi się zamieszanym w sprawę ludziom. Ukrainka, która tajemniczo zniknęła, grupa studentów wspólnie wynajmujących mieszkanie, wreszcie zadufany w sobie polityk. Czy ktoś z nich jest mordercą ? Na Mortkę czeka niejedna niespodzianka.

Nie można nie nazwać „Osiedla marzeń” sprawnie napisanym policyjnym kryminałem, który trafnie punktuje grzechy współczesnej Polski takie jak kult pieniądza, zakłamanie polityków czy społeczna znieczulica. Najnowszej powieści Chmielarza daleko jednak do świetnego „Przejęcia”, a to za sprawą kilku elementów.

Po pierwsze, wątek Kochana, byłego partnera Mortki. Policjant w niesławie wraca do służby i w błyskawicznym tempie rozwiązuje 3 sprawy z policyjnego ‚Archiwum X’. Po drugie, sceny Mortki i pewnego przestępczego bossa. Niebezpiecznie przypominają one te z kryminałów Iana Rankina, gdzie inspektor Rebus i król szkockiego podziemia Big Cafferty toczą nie tylko słowną szermierkę. Po trzecie, zakończenie, które sugeruje, iż autor podąży tropem intrygi z trylogii Stiega Larssona.

Mam nadzieję, że w kolejnej powieści z Mortką autor jednak mnie pozytywnie zaskoczy.

wydawnictwo Czarne 2016 / str. 366 

moja ocena 4/6

Rosamunde Pilcher KARUZELA

Podróż koleją do Kornwalii ma chyba w sobie coś z magii. Wiem na pewno, że nie jestem jedyną osobą, która z chwilą, gdy pociąg przetacza się przez stary most na drugi brzeg rzeki Tamar, odnosi wyjątkowe wrażenie przekraczania bram jakieś czarownej, nieznanej krainy.

Wielokrotnie przebywając tę trasę, powtarzałam sobie, że kiedyś czar nie zadziała, ale zawsze jest tak samo. I na dobrą sprawę nie można określić, skąd się bierze to niezwykłe uczucie. Może czarodziejska siła tkwi w kształtach domków skąpanych w blasku popołudniowego słońca, w osobliwości maleńkich poletek czy wyniosłości wiaduktów zawieszonych ponad głębokimi cienistymi wąwozami ? A może rzucają urok pierwsze odległe błyski morskiej toni ? Lub nazwy mijanych w pędzie malutkich stacyjek zapożyczone od imion świętych pańskich ? *

Zamiast snuć przedślubne plany, Prue postanawia wyjechać z Londynu i spędzić trochę czasu w krainie z dzieciństwa. To właśnie w malowniczej Kornwalii, w domu nieco ekscentrycznej ciotki wymagającej obecnie opieki, Prue ma podjąć życiowe decyzje. Dziewczyna nie wie jeszcze, że los ma wobec niej nieco inne plany..

A wszystko za sprawą dziesięcioletniej Charlotty, którą Prue poznaje w pociągu jadącym do Kornwalii. Smutny los dziecka, którym nikt nie chce się opiekować oraz nagłe pojawienie się w miasteczku słynnego artysty sprawią, iż niezdecydowana Prue zacznie zastanawiać się nad prawdziwą przyczyną wyjazdu ze stolicy. Każdy wybór ma przecież swoje konsekwencje..

Powieści popularnej brytyjskiej pisarki Rosamunde Pilcher są bardzo chętnie filmowane, i to właśnie za sprawą jednej z telewizyjnych adaptacji, postanowiłem sprawdzić, czy literackie pierwowzory oddają walory kornwalijskiego krajobrazu równie pięknie jak filmy. 

I nie może być inaczej, bo „Karuzela” – choć niedługa to i nieskomplikowana powieść – działa właśnie jak kojący balsam, a rozterkom bohaterów towarzyszy nieustannie  piękna sceneria, dzika przyroda oraz szum oceanu. Ciepła, optymistyczna opowieść dla spragnionych odpoczynku.

Znacie inne książki, których akcja dzieje się właśnie w Kornwalii ? 

wydawnictwo C&T 2003 / str. 154 / tł. Ewa Hauzer *

moja ocena 4/6