
Nasza wersja jest taka, że pewnego upalnego lipcowego dnia stał na Marszałkowskiej, żar lał się z nieba i wtedy przypomniał sobie przeczytaną w gazecie (a może usłyszaną w radiu?) historię o tym, że w Bieszczadach osiedliła się na stałe Amerykanka, która została wybrana na sołtysa. *
Nie ma chyba osoby, która nie znałaby serialu Ranczo. Za nami ostatni dziesiąty sezon, a powtórkowe emisje poprzednich transzy niezmiernie cieszą się ogromną popularnością. Niedzielne wieczory oznaczały wizytę do Wilkowyjach, a życie i barwne losy mieszkańców wsi stanowiły niezwykle trafny komentarz naszej polskiej rzeczywistości. Kto by przypuszczał, iż przyjazd Amerykanki Lucy wywoła aż taką lawinę zmian i emocji ?
Siłą serialu są postaci i genialne dialogi. Uwielbiam brawurowo zagranych braci-bliźniaków, Lodzię Paciorek oraz Solejukową. Niemal każda rola jest tu perełką, a świetnie napisany scenariusz celnie puentuje nasze narodowe wady i zalety. Książka Eli Piotrowskiej i Marty Lipeckiej będzie interesującą lekturą dla każdego fana produkcji. To 18 rozdziałów opisujących dzieje serialu. Najbardziej zajmujące dla mnie były części poświęcone genezie serialu oraz castingom do poszczególnych ról. Z książki dowiemy się również, jak wielką siłą Rancza są jego fani oraz o tym, jak telewizyjna rzeczywistość zmieniała rzeczywistość lokacji, w których nagrywano serial. Nie bez przyczyny dużo uwagi poświęcają autorki osobom scenarzysty i reżysera – bez nich nie byłoby tych dziesięciu sezonów dostarczających mnóstwa rozrywki, ale i zadumy.
Oprócz tego zdjęcia, anegdoty, fragmenty wywiadów. Polecam.
wydawnictwo Prószyński 2016 / str 304 / *tamże
moja ocena 5/6






