Ranczo. Kulisy serialu wszech czasów

Nasza wersja jest taka, że pewnego upalnego lipcowego dnia stał na Marszałkowskiej, żar lał się z nieba i wtedy przypomniał sobie przeczytaną w gazecie (a może usłyszaną w radiu?) historię o tym, że w Bieszczadach osiedliła się na stałe Amerykanka, która została wybrana na sołtysa. *

Nie ma chyba osoby, która nie znałaby serialu Ranczo. Za nami ostatni dziesiąty sezon, a powtórkowe emisje poprzednich transzy niezmiernie cieszą się ogromną popularnością. Niedzielne wieczory oznaczały wizytę do Wilkowyjach, a życie i barwne losy mieszkańców wsi stanowiły niezwykle trafny komentarz naszej polskiej rzeczywistości. Kto by przypuszczał, iż przyjazd Amerykanki Lucy wywoła aż taką lawinę zmian i emocji ?

Siłą serialu są postaci i genialne dialogi. Uwielbiam brawurowo zagranych braci-bliźniaków, Lodzię Paciorek oraz Solejukową. Niemal każda rola jest tu perełką, a świetnie napisany scenariusz celnie puentuje nasze narodowe wady i zalety. Książka Eli Piotrowskiej i Marty Lipeckiej będzie interesującą lekturą dla każdego fana produkcji. To 18 rozdziałów opisujących dzieje serialu. Najbardziej zajmujące dla mnie były części poświęcone genezie serialu oraz castingom do poszczególnych ról. Z książki dowiemy się również, jak wielką siłą Rancza są jego fani oraz o tym, jak telewizyjna rzeczywistość zmieniała rzeczywistość lokacji, w których nagrywano serial. Nie bez przyczyny dużo uwagi poświęcają autorki osobom scenarzysty i reżysera – bez nich nie byłoby tych dziesięciu sezonów dostarczających mnóstwa rozrywki, ale i zadumy.

Oprócz tego zdjęcia, anegdoty, fragmenty wywiadów. Polecam. 

wydawnictwo Prószyński 2016 / str 304 / *tamże

moja ocena 5/6 

Sharon Bolton SACRIFICE

Telefon w kuchni łypał na mnie. Odwróciłam się do niego plecami i z szuflady na sztućce wyciągnęłam ząbkowany nóż do warzyw. Potem wróciłam do… mój umysł powtarzał „grobu”. Dołu, poprawiłam się w myślach stanowczo. To tylko dół. *

Młoda lekarka Tora Hamilton osiedla się na położonych daleko na północy Wyspach Szetlandzkich. To właśnie one są ziemią rodzinną jej męża i z początku trudno jest Torze przyzwyczaić się do kapryśnej pogody i charakterystycznej mentalności miejscowej ludności. Dobra praca w jednym ze szpitali sprawia, iż lekarka szybko wciąga się w wir rutyny, choć niełatwo jej zaskarbić sympatię współpracowników. Tora jest ambitna i bezkompromisowa, i to właśnie te cechy zaprowadzą ją niebawem na skraj przepaści.

Pewnego dnia Tora dokonuje na swojej ziemi makabrycznego odkrycia. Oto na torfowisku nieopodal domu znajduje ciało kobiety, która jak się okazuje została brutalnie zamordowana. Ciało ofiary pokrywają runiczne znaki, takie same widnieją też w piwnicy domu Hamiltonów. Tora rozpoczyna śledztwo na własną rękę i odkrywa, że w ostatnich latach na wyspach zniknęła niepokojąca liczba młodych kobiet. Podejrzliwość miejscowej policji i zmowa milczenia władz szpitala sprawiają, iż lekarka jest jeszcze bardziej zdeterminowana do odkrycia prawdy. Niedługo ona sama znajdzie się w niebezpieczeństwie. Jak przeżyć w sytuacji, gdy nie można nikomu ufać, a niegościnna ziemia staje się jeszcze bardziej wroga ?

Sacrifice czyli Ofiara to debiutancka powieść Sharon Bolton i tak jak w doskonałej, późniejszej serii z policjantką Lacey Flint mamy i tu do czynienia z pełną suspensu mroczną intrygą, której korzenie głęboko zakorzenione są w szetlandzkich wierzeniach. Książkę czyta się z zapartym tchem i na pewno spodoba się czytelnikom spragnionym dobrych kryminałów osadzonych na Wyspach Szetlandzkich. 

Świetne rozpoczęcie nowego czytelniczego roku.

wydawnictwo Amber 2016 / str. 416 / tł. Małgorzata Stefaniuk*

moja ocena 5/6

Złota Jedenastka roku 2016

Rok 2016 zamykam liczbą 94 przeczytanych książek. 

Oto najlepsze z nich czyli Złota Jedenastka :

1. Jo Walton Podwójne życie Pat za przesłanie i emocje,

2. Kazuo Ishiguro Pogrzebany olbrzym za mądrość i enigmę,

3. David Mitchell Czasomierze za intrygującą opowieść o naturze czasu,

4. Antti Tuomainen Czarne jak moje serce za wyborny klimat noir i piękny styl,

5. Juan Gomez-Jurado Pacjent za pełen napięcia, bardzo udany thriller medyczny,

6. Elizabeth Strout Mam na imię Lucy za prostotę i prawdę,

7. Mo Hayder Wilk za przywrócenie wiary w brytyjski kryminał,

8. Hakan Nesser Żywi i umarli w Winsford za mgłę, wrzosowiska i tajemnice,

9. Marisha Pessl Nocny film za hipnotyzującą pogoń za nieuchwytnym cieniem,

10. E. F. Benson Widzialne i niewidzialne za eleganckie ghost stories,

11. Kate Atkinson O świcie wzięłam psa i poszłam za wyraziste postaci oraz liczne nawiązania do twórczości Emily Dickinson.

 

W nadchodzącym roku 2017 życzę Wam zdrowia, spokoju

oraz samych wybornych lektur.

Rozczarowania roku 2016

Oto książki, których lektura boleśnie rozczarowała, a nawet naraziła momentami na czytelniczą drogę przez mękę :

1. Dean Koontz „Niewinność” – to ciężkostrawny koktajl gatunkowy, powieść przegadana i stanowiąca dowód na to, iż autorowi już dawno skończyły się pomysły, więc czemu nie wrzucić wszystkich oklepanych motywów do jednego garnka ?

2. Robert Małecki „Najgorsze dopiero nadejdzie” – rozumiem, że inspirowanie się Cobenem i Morrellem to jedno, ale żeby tak kopiować znane z książek wymienionych autorów motywy ? Szkoda tylko pięknego Torunia, w którym rzecz się dzieje.

3. Ragnar Jonasson „Milczenie lodu” – papierowe postaci, kryminalna intryga na szkolnym poziomie. Ta książka wzbudza jedynie obojętność.

4. Gaja Grzegorzewska „Żniwiarz” – wyjątkowo niespójny kryminał, który sprawia wrażenie jakby został napisany przez przynajmniej dwie różne osoby.

5. Donato Carrisi – „Zaklinacz” – włoski bestseller okazał się wyjątkowo nużący, a zapętlenie intrygi służy jedynie temu, by uśpić czytelnika po kilkunastu stronach.

Jakie były Wasze czytelnicze rozczarowania w roku 2016 ?

Życzenia świąteczne

Dotarliśmy znów do tej chwili, gdy Samotnia

rozbrzmiewa echem życzeń i dobrych słów. 

Wszystkim Miłym Czytelnikom życzę dobrych, zdrowych i spokojnych

świąt Bożego Narodzenia.

Świąt spędzonych w radości z bycia razem.

Wiara, nadzieja i miłość są wszystkim. 

J. Jefferson Farjeon ZAGADKA W BIELI

Podeszła do okna, odsunęła zasłonę i spojrzała przez sześciokątne szyby na bitwę między czernią i bielą. Ta ostatnia zwyciężała, choć czerń rozpościerała swój mroczny cień na pobojowisku.

– Śniegu też jest coraz więcej – skomentowała Lydia, nagle zaciągając zasłonę i odwracając się do przyjemniejszego widoku, jakim był pokój z dębowymi belkami sufitu i wielkim łożem, lśniącym w blasku kominka. – Pewnie obudzimy się jutro rano zupełnie zasypani. *

Nagły atak zimy sprawia, że pewien pociąg zatrzymuje się w szczerym polu gdzieś na angielskiej prowincji. Kilkoro pasażerów postanawia opuścić skład i mimo szalejącej śnieżycy poszukać schronienia. Nieopodal wsi Hemmersby natrafiają na dziwny dom.

Dom w Dolinie sprawia niepokojące wrażenie. Zdaje się, że został nagle opuszczony. Lecz jaki rozsądny człowiek wyszedłby na dwór w takiej pogodzie ? Grupka pasażerów decyduje się zostać w środku. Niewiele wiedzą o sobie nawzajem. Złowroga postać z portretu zdaje się obserwować każdy ich ruch. Niebawem dotrze do nich wiadomość o zbrodni popełnionej w pociągu, który opuścili. Czy ktoś z nich jest mordercą ? I co stało się z mieszkańcami opuszczonego domu ?

Zagadka w bieli to klasyczny angielski kryminał z 1937 roku. Ciekawy pomysł i niezła intryga to jednak za mało, by określić go udanym połączeniem kolejowego kryminału i świątecznej zagadki detektywistycznej. Nużą nieco poczynania głównych bohaterów, a części dialogów daleko od przyjemnej lekkości charakterystycznej dla tworzących w tym czasie Josephine Tey czy Dorothy Sayers. Jeżeli chcecie przeczytać naprawdę wyborny kryminał rozgrywający się w zimowej scenerii, to polecam chociażby Tajemnicę Sittaford Agathy Christie. 

wydawnictwo Zysk i ska 2016 / str. 318 / tł. Zbigniew A. Królicki*

moja ocena 4/6

Ambrose Bierce NADPRZYRODZONE

Dwór znany był jako „Dom Zjaw”. Nikt w całej tej okolicy nie wątpił w to, że mieszkały tam złe duchy, widoczne, słyszalne i aktywne, podobnie jak nikomu nie przyszłoby do głowy kwestionować prawdziwości niedzielnych homilii wędrownego kaznodziei. Nieznane było zdanie właściciela plantacji na ten temat, ten bowiem pewnej nocy przepadł z całą rodziną, i to tak, że nie znaleziono żadnych ich śladów. *

Ambrose Bierce to jeden z najbardziej znanych amerykańskich twórców opowiadań grozy. I choć można narzekać, że wiele z nich to właściwie upiorne miniatury zajmujące niewiele ponad półtorej strony, to właśnie Bierce w tej krótkiej formie umiejętnie potrafił nakreślić nastrojową opowieść o niewytłumaczalnych zjawiskach mających miejsce gdzieś na amerykańskiej prowincji na przełomie wieków XIX. i XX. . 

Niepokojące znaki, zemsta zza grobu, igranie z losem – to tylko niektóre z motywów obecnych w 24 historiach zawartych w tym tomie. Mnie najbardziej przypadły do gustu opowiadania o nawiedzonych domach. Szczególnie więc polecam „Wyspę sosen”, „Dom Zjaw”, „Wino na domu” oraz przewrotne „Czuwanie przy zmarłym”.

wydawnictwo C&T 2016 / str. 144 / tł. Tomasz S. Gałązka*

moja ocena 4+/6

Katarzyna Puzyńska MOTYLEK

Mężczyzna przymknął oczy i zatopił się w ciszy. Jego myśli błądziły niespokojnie. Teraz najważniejsze, żeby nikt się nie dowiedział, uznał w końcu. Wydawało się, że podjął wszelkie kroki, żeby temu zapobiec. Był bezpieczny. Przynajmniej na razie. *

Nieopodal wsi Lipowo zostaje odkryte ciało zakonnicy. Pierwsze ustalenia aspiranta Podgórskiego z lokalnego posterunku policji wskazują na tragiczny w skutkach wypadek. Siostra została potrącona przez sprawcę, który uciekł z miejsca zdarzenia. Ale czy na pewno ? Patolog stwierdzi jednak, iż tajemnicza duchowna padła ofiarą brutalnego mordu.

Pierwsze dni w zimowym Lipowie spędza właśnie pochodząca z Warszawy Weronika. Kobieta urządza się w starym dworku, a jej sąsiadami są członkowie majętnej familii Kojarskich. Kult młodości i pieniądza może we wsi nieco razić, ale kiedy zostaje zamordowana Blanka Kojarska, aspirant Podgórski i jego zespół muszą zmierzyć się z dwoma zbrodniami. Do śledztwa oddelegowana zostaje  ekscentryczna komisarz Klementyna Kopp i to właśnie za jej sprawą dojdzie do wielu niepokojących wniosków. Mieszkańcy wsi skrywają wiele sekretów, i to właśnie niektóre z nich doprowadziły do rozlewu krwi. Tymczasem Weronika prowadzi swoje własne dochodzenie, jej życie wkrótce znajdzie się w niebezpieczeństwie..

Muszę przyznać, że niełatwo było mi przebrnąć przez pierwsze 150 stron tej książki. Lipowo i jego mieszkańcy – a wśród nich między innymi piękna fryzjerka, misiowaty policjant, lokalna sklepowa czy sędziwy proboszcz – od razu stanowiło nieco bezbarwną namiastkę klimatów znanych z popularnych seriali telewizyjnych takich jak Blondynka, Dom nad Rozlewiskiem czy Złotopolscy. Dopiero kiedy autorka wprowadza postać Klementyny, całość zyskuje ciekawy smak – policjanci nabierają werwy, a śledztwo zaczyna obnażać grzechy pozornie niewinnych mieszkańców wsi. 

59-letnia Klementyna o nietypowym wyglądzie jest niewątpliwym atutem tej powieści, a wraz z nią suspens i dialogi nabierają rumieńców. Jak pokryta wyblakłymi tatuażami policjantka, która uzależniona jest od coli, rozpląta sieć intryg i kłamstw ? Przekonajcie się sami, a ja na pewno sięgnę po kolejną cześć cyklu. I zrobię to przede wszystkim dla pani komisarz Klementyny Kopp.

wydawnictwo Prószyński 2014 / str. 608 / *tamże

moja ocena 4/6

Wojciech Gunia NIE MA WĘDROWCA

Wziąłem głęboki oddech. Powietrze było zimne, ziemiste. Pachniało ciszą i przestrzenią. Wsłuchałem się w tę ciszę, ale nie dało się z niej wyłowić niczego – była prawdziwą, upragnioną przeze mnie nieobecnością dźwięków. *

Uciekający przed bolesną przeszłością mężczyzna trafia do prowincjonalnego miasteczka, przy którym znajduje się tartak. Ów miejsce zwane przez okolicznych Bazą ma wakat na stanowisku nocnego stróża. Praca ta, choć warunki są skromne, zdaje się być idealna dla poszukującego spokoju i odosobnienia mężczyzny. 

Pierwsze dni w tartaku nie zapowiadają jednak nadchodzącej grozy. Gdy świat dookoła obejmie we władanie sroga zima, nowemu stróżowi nie pozostanie nic innego, jak odkryć, co stało się z jego poprzednikiem. Wyprawa w przeszłość, której zaczątkiem będą odkryte w tartaku zapiski, wzmocni tylko poczucie zła mieszkającego w tym miejscu. Niepokojące zdarzenia zaczną przybierać na sile, a bohater nieodwołalnie zostanie wplątany w historię tych, których rachunki krzywd nie zostały jeszcze wyrównane..

Tajemniczy główny bohater, ponury tartak, straszliwe tajemnice z przeszłości. A to wszystko w mrożącej krew w żyłach zimowej scenerii, gdzie bezlitosny chłód i przyczajony cień chcą porwać do zabójczego uścisku.. Nie ma wędrowca to bezapelacyjnie najlepsza polska powieść grozy ostatnich lat. Deklasuje ona wszystkie inne pretensjonalne horrory, które pojawiły się na naszym księgarskim rynku. Dlaczego ? Bo ma klimat przez duże K. Bo jest pięknie napisana. Bo zahacza momentami o filozoficzno-religijny traktat. Bo ukazuje wojenne zło, egzystencjalne męki oraz tą niezbadaną jeszcze głębię ludzkiej duszy. 

Nie ma wędrowca udowadnia, że powieść grozy może z powodzeniem aspirować do wartościowej literacko powieści ambitnej. Stawiam na równi z równie doskonałą książką Czarne Anny Kańtoch. I serdecznie polecam !

wydawnictwo C&T 2016 / str. 164 / *tamże

moja ocena 5/6

Mark Frost SEKRETY TWIN PEAKS

Pewien mądry człowiek powiedział mi kiedyś, że tajemnica jest zasadniczym elementem życia z następujących powodów : tajemnica budzi zadziwienie, które prowadzi do ciekawości, a na niej z kolei opiera się nasze pragnienie zrozumienia, kim i czym naprawdę jesteśmy. *

Czym jest ta książka ? To tajemnicze dossier odkryte przypadkowo na miejscu pewnej zbrodni. Agenci FBI znajdują w metalowej skrzynce skrzętnie poukładane akta dotyczące miasteczka Twin Peaks. Badający zapiski śledczy stwierdza, iż prawdopodobnie ich autorem jest agent Dale Cooper. 

Czego tu nie ma… Książka składa się z różnorodnych form narracji – są tu listy, artykuły prasowe, stenogramy przesłuchań, zeznania, zdjęcia, kartoteki medyczne, raporty sekcyjne, restauracyjne menu, a także materiały ściśle tajne. Nad nimi wszystkimi czuwa niestrudzony Archiwista. To jego dopiski na marginesach celnie analizują autentyczność przedstawionych informacji. I chyba nie ma wątpliwości, kto jest ich autorem.

Sekrety Twin Peaks to prawdziwa gratka dla wielbicieli serialu. Losy rodzin Hornów, Martellów i Pickardów. Restauracja, w której podają słynny wiśniowy placek. Sowia Jaskinia. Jednooka Nadine. Laura Palmer. Na kartach dossier pojawiają się wszystkie kluczowe postaci z serialu, a książka pozwala nam odkryć tajemnicę karła i olbrzyma. Poznamy także  przeszłość Damy z Pieńkiem, a także znacznie czerwonej kotary i wyjaśnienie wielu niepokojących zjawisk, które miały miejsce w okolicznych lasach.

Śledzenie historii Twin Peaks rozpoczynamy od roku 1805, a wszystkie zagadkowe wydarzenia opisane w dokumentach  kończą się w latach 90. XX wieku. Pewnym nadużyciem wydawcy jest stwierdzenie, iż książka stanowi pomost między starymi sezonami a tym najnowszym, który będzie miał swoją premierę w przyszłym roku. Książka wyjaśnia w bardzo dużym stopniu czym naprawdę jest Twin Peaks i kim są jego mieszkańcy. Fabuła nowej serii wciąż jest jednak zagadką.

Polecam wszystkim, którzy kochają klimat serialu Davida Lyncha i Marka Frosta. Pamiętajcie, że sowy nie są tym, czym się wydają..

wydawnictwo Znak 2016 / str. 362 / tł. Agnieszka Sobolewska*

moja ocena 5/6