Do pięciu razy sztuka, dziś ostatnia odsłona urlopowego cyklu i trzy świetne pozycje. Ponadto, wczoraj mój blog obchodził swój „półroczek”, redagowanie pierwszego wpisu o „Komisarzu” Sansome’a pamiętam jakby to było wczoraj, a to już 6 miesięcy…
Brawa dla pani Gerritsen. Całkowicie zgadzam się z opinią Harlana Cobena z okładki. Już po lekturze GRAWITACJI lata temu przeczuwałem, że autorka będzie tworzyć nietuzinkowe powieści medycznego suspensu, i nie myliłem się. Najnowsza książka spełnia w pełni moje oczekiwania i zapewnia pełną napięcia lekturę aż po ostatnie strony.
DOLINA UMARŁYCH to kolejny tom z cyklu z Jane Rizzoli i Maurą Isles. Maura, patolog sądowa, wyjeżdża na konferencję medyczną do Wyoming. Tam pewnego popołudnia postanawia przyłączyć się do samochodowej ekspedycji grupy przyjaciół, którzy też przyjechali na konferencję. I tu zaczynają się kłopoty. Bo jest sroga zima, i na niebezpiecznej drodze dochodzi do wypadku. Na szczęście w pobliżu znajduje się skryte przed światem miasteczko. Królestwo Boże. Gdy nasi bohaterowie docierają do domostw, okazuje się, że osada jest wyludniona. Jakby wszyscy pozostawili swe domy w pośpiechu i zniknęli. Tymczasem aura się pogarsza i Maura wraz z innymi zostają uwięzieni w okowach lodu. Lecz wkrótce zaczynają zauważać, że nie są sami. Ktoś ich bacznie obserwuje. I chce zabić.
Tymczasem zaniepokojona zniknięciem przyjaciółki Jane Rizzoli wraz z mężem postanawia udać się do Wyoming. Miejscowa policja odnajduje spalony samochód ze zwęglonymi ciałami, według nich, jedną z ofiar jest Maura Isles.
DOLINA UMARŁYCH dołączyła tym samym do grona najlepszych powieści Tess Gerritsen. W tym doborowym towarzystwie jest jeszcze MUMIA i KLUB MEFISTA.
Moja ocena 5+/6
Mam wrażenie, że ta powieść jest trochę słabsza od poprzedniej. W drugiej połowie autor podciąga się trochę i powieść zyskuje więcej dynamizmu i dramaturgii. Ostatecznie stwierdzam, że Ake Edwardson potrafi przykuć uwagę czytelnika aż do ostatnich zdań /kto czytał, to wie, o co chodzi/ tej ponad 500-stronicowej powieści.
Komisarz Eric Winter prowadzi kolejną trudną sprawę, która dotyczy znalezienia nad pewnym jeziorem ciała kobiety. Mijają dni i nikt nie potrafi ustalić tożsamości kobiety. Kim była ? Dlaczego zginęła ? I dlaczego Winter ma przeczucie, że w tej sprawie chodzi o coś więcej. I jak się okazuje, ma rację, bo gdzieś tam – w nieokreślonym miejscu – jest mała córeczka anonimowej kobiety, i to jej życie musi Winter ocalić.
Trzeci tom, SŁOŃCE I CIEŃ, wydadzą w połowie września.
Moja ocena 4 z dużym plusem/6
Przeczytałem dużo bardzo pochlebnych opinii o tej książce. Na blogach, w internetowych sklepach. I zdecydowanie podzielam entuzjazm innych czytelników.
Bo Hakan Nesser z ogromnym wyczuciem ironii, humoru i dystansu tworzy swój powieściowy świat i zaludnia go galerią różnorodnych wielowymiarowych postaci. Bo Nesser świetnie odwzorowuje rzeczywistość, w której mnogość zdarzeń i decyzji kształtuje przyszłość.
CZŁOWIEK BEZ PSA to początek cyklu z inspektorem Gunnarem Barbarottim /dialogi policjanta z Bogiem to niewątpliwie jeden z mistrzowskich popisów autora/. Barbarotti bardzo ufa przeczuciom i swojej intuicji. Niewątpliwie te zdolności będą bardzo pożądane, aby rozwiązać zagadkę rodziny Hermanssonów. Krótko po obchodach urodzin nestora rodu i jego najstarszej córki znikają dwie osoby. Dwóch członków rodziny, którzy przybyli na uroczystość. Prawda o ich losie będzie naprawdę wstrząsająca. Bo rodzinne tajemnice potrafią być naprawdę mroczne. Brawo panie Nesser ! Czekam z niecierpliwością na więcej.
Moja ocena 5+/6