
W pewnym sensie żyjemy dopóty, dopóki istnieją ludzie, w których możemy żyć.
Anglia, rok 1984. Mieszkająca w Gravesend 15-letnia Holly Sykes jest typową zbuntowaną nastolatką, która z trudem podporządkowuje się zasadom życia w domu rodzinnym. Tym razem jednak kłótnia z matką kończy się radykalną decyzją – Holly postanawia opuścić rodzinę i zamieszkać ze starszym od niej chłopcem, w którym jest zakochana. Niestety, rzeczywistość okazuje się być bardzo okrutna, w rezultacie Holly wyrusza samotnie w drogę w nieznane, by rozpocząć nowe życie.
Fala upałów nie ułatwia jednak podróży. Nieoczekiwanie na rzecznym pomoście dziewczyna spotyka starszą panią, która prosi ją o pomoc. Nieznajoma potrzebuje schronienia i Holly nie ma jeszcze pojęcia, iż jej odpowiedź kompletnie zmieni ją, jej postrzeganie świata, jej teraźniejszość i przyszłość. Istnieją bowiem siły o niesamowitych mocach, a Holly staje się nowym graczem w rozgrywce wykraczającej poza krańce naszej rzeczywistości..
Przyznaję, że to moje pierwsze spotkanie z twórczością Davida Mitchella i przyznaję, że jestem oczarowany siłą wyobraźni, misterną konstrukcją, wreszcie ładunkiem różnych emocji ukazywanych w losach postaci.
Na rozgrywającą się w ciągu 60 lat historię będziemy patrzeć z perspektywy kilku postaci, ale to właśnie Holly od samego początku będzie celem naszej uwagi. To jej losów będziemy wypatrywać w poszczególnych narracjach, gdzie wbrew pozorom nic nie dzieje się bez przyczyny. „Czasomierze” stanowią zajmującą opowieść, w której krytyka współczesnego świata towarzyszy nurtom fantastyki i post apokaliptycznym. Narracyjnie najbardziej podobają mi się części pierwsza i ostatnia czyli wydarzenia z roku 84 oraz schyłek życia naszej bohaterki.
Mitchell pisze zręcznie, Mitchell pisze ciekawie, Mitchell tworzy intrygującą fabułę i zapadające w pamięć postaci – gdybym nie wiedział, kto jest autorem powieści, z pewnością stwierdziłbym, iż musi to być sam Stephen King. To chyba najlepszy komplement dla „Czasomierzy” !
Zdecydowanie polecam !
wydawnictwo Mag 2016 / str. 670 / przeł. Justyna Gardzińska
moja ocena 5+/6






