W Three Pines, małej wiosce pod Montrealem, ginie lubiana przez wszystkich emerytowana nauczycielka. Szybko okazuje się, że pozorowany na wypadek przy polowaniu zgon to zaplanowane morderstwo. Czyżby w lokalnej społeczności, gdzie każdy zna każdego, ukrywał się zbrodniarz ?
Do Three Pines przybywa inspektor Armand Gamache z Surete du Quebec. Gamache to starszy, elegancki pan o ogromnej wiedzy i przenikliwości. Wraz ze swoim zespołem śledczych (wśród których obowiązkowo jest niepokorna policjantka) rozpocznie dokładne badanie życia mieszkańców wioski. Jak się okaże, kanadyjska prowincja (tak samo jak angielska) skrywa mnóstwo zabójczych sekretów, a pod płaszczykiem pozorów kipi wulkan zdrad, namiętności, wrogości i krzywd.
Dziwna to książka. Gamache ma w sobie coś z Poirota i Maigreta. Bystry obserwator rzeczywistości, policyjny mentor, erudyta. Ale nie wzbudza w czytelniku żadnych uczuć. Niestety Gamache i jego losy były mi obojętne. Dziwnie pracuje kanadyjska policja : dopiero po 10 dniach inspektor i spółka wchodzą do domu zamordowanej. Spotkanie w kościele, na które przychodzą wszyscy mieszkańcy wioski, okazuje się być lekcją łucznictwa. Gamache zadaje pytania o łuki, strzały, rodzaje grotów, a zgromadzeni chętnie dzielą się z nim swą wiedzą.
Dużo scen nijakich, bez pomysłu. Śledztwo w Three Pines szybko zaczyna nużyć. A najgorsze jeszcze przed nami. To językowe potworki, np.:
„Dzwony Eglise Sante Marie rozbrzmiewały w dolinach, echo niosło dźwięk na mile wokoło, czuło się je głęboko w ziemi, gdzie żyły stworzenia, które mogły nie żyć, gdyby sama Jane Neal nie żyła i nie była taką osobą, jak była” /str.277/
„Uroczystość upamiętnienia Jane Neal była krótka i słodka, a gdyby była też pulchna, całkiem przypominałaby zmarłą” /str.281/
(w redakcyjnej stopce taka informacja : opracowanie tekstu na podstawie przekładu Marii Jaszczurowskiej : Dariusz Rossowski)
Takich okropności jest więcej. Wyczytałem, iż Gamache jeszcze 9 razy powróci do Three Pines, by rozwiązywać zagadki morderstw i naprawdę nie mam ochoty na te kolejne spotkania.
moja ocena 2/6