Stephen King OUTSIDER

Terry Maitland, powszechnie szanowany trener drużyny baseballowej, zostaje publicznie aresztowany w samym środku meczu na oczach setek widzów. Detektyw Ralph Anderson nie ma żadnych wątpliwości – Maitland dopuścił się bestialskiego mordu na nieletnim, na miejscu zbrodni są jego ślady, a naoczni świadkowie zeznają, iż widzieli trenera w towarzystwie ofiary.

Brzmi jak koszmarny sen. Tylko że Terry, który w czasie popełnienia mordu był w innym mieście na spotkaniu z Harlanem Cobenem, z przerażeniem odkrywa, iż niezbite dowody wskazują właśnie na niego. Mimo, iż są świadkowie i nagrania jego obecności na spotkaniu z popularnym pisarzem.

Przecież człowiek nie może być w dwóch miejscach jednocześnie.

Anderson, nadal przekonany o swojej racji, bacznie przygląda się alibi Maitlanda. A te wydaje się bardzo solidne..

Szanowany trener niestety nie dożyje rozprawy sądowej, a będzie to dopiero początek koszmaru policjanta. Bo gdy w sferę rzeczy namacalnych i naukowo udowodnionych wkroczy niewyjaśnione, Anderson i jego sprzymierzeńcy zrobią wszystko, by objąć umysłem to, co niewytłumaczalne. Prawda o niewinności Terry’ego Maitlanda będzie ukryta głęboko w przerażającym szlaku piekielnych zbrodni..

Pierwsze 200 stron zapowiada solidny kryminał. Tyle, że rozwiązanie zagadki zdaje się być niemożliwe.. Wtedy to King we właściwym dla siebie stylu wkracza w rejony grozy, by snuć zajmującą historię o przerażającej istocie zwanej Outsiderem. Król grozy umiejętnie czerpie inspirację z Poego i meksykańskich wierzeń ludowych, by opowiedzieć o winie i prawdzie, o widzialnym i niewidzialnym, o ludzkim strachu i nadziejach. Świetne sceny grozy w części zatytułowanej „Wizyty”. Dodatkowym atutem jest wprowadzenie znanej z trylogii o Panu Mercedesie Holly Gibney. Ostatecznie niniejsza książka może być bardzo udanym ‘domknięciem’ tamtej serii.

Stephen King w formie. Zdecydowanie polecam.

Wydawnictwo Prószyński 2018 / str. 635 / tł. Tomasz Wilusz

moja ocena 8,5/10

Stephen King UNIESIENIE

Wszystko do tego prowadzi, pomyślał. Do tego uniesienia. Jeśli takie jest umieranie, każdy człowiek powinien odchodzić z radością.*

Miasteczko Castle Rock. Scott Carey ze zdumieniem odkrywa, iż zaczął tracić na wadze. Mimo że to człowiek słusznej postury, który je tyle, co wcześniej, kilogramów zaczyna ubywać w regularnym tempie. Fizycznie Scott się nie zmienia, waga natomiast codziennie pokazuje pół kilograma mniej.

Scott zwierza się ze swojego problemu emerytowanemu lekarzowi Ellisowi, który stwierdza, że cała sprawa przeczy nauce. Jak to możliwe, by istniał człowiek wyjęty spod prawa grawitacji ? Tymczasem Scott z niepokojem obserwuje, jak tempo utraty wagi zaczyna przyspieszać. Osobliwe położenie sprawia, że zaczyna inaczej patrzeć na otaczające go miasteczko. Do Castle Rock zawitała nietolerancja i zawiść, a Scott postanawia położyć temu kres, nim nadejdzie jego własny Dzień Zero..

W tej dedykowanej Richardowi Mathesonowi opowieści wracamy do słynnego miasteczka Castle Rock i tym razem nie będzie potworów i okropności, lecz niezwykle mądra w swej wymowie lekcja tolerancji i przyjaźni. Bo to właśnie dziwna, niewyjaśniona przypadłość sprawia, że Scott zaczyna inaczej spostrzegać otaczający go świat. I to właśnie wobec świadomości zbliżającego się końca mężczyzna rozumie, że jedyne co może robić, to czynić dobro. W tych staraniach zyska nowych przyjaciół, stanie się dojrzalszy i bardziej pogodzony z losem.

Tytułowe uniesienie może więc być alegorią śmierci, a cała historia Scotta lekcją przejścia na stronę dobra i prawdy. Tym razem Stephen King ma dla nas inspirującą lekcję życia. Warto, by została w naszej pamięci na dłużej.

Wydawnictwo Albatros 2018 / str. 171 / *tł. Danuta Górska

Moja ocena 8,5/10

Stephen King PUDEŁKO Z GUZIKAMI GWENDY

Pudełko ma jakieś trzydzieści pięć centymetrów długości, około trzydziestu centymetrów szerokości i połowę tego wysokości. Gwendy natychmiast je chce, i nie dlatego, że to piękna rzecz. Chce je dlatego, że ono do niej należy. Jak coś naprawdę cennego, naprawdę ukochanego, co straciła tak dawno, że prawie o tym zapomniała, ale teraz odnalazła. *

Castle Rock, 22 sierpnia 1974 roku. W miejscu zwanym Schodami Samobójców dwunastoletnia Gwendy spotyka nieznajomego mężczyznę o inicjałach RF**. Obcy wręcza nieufnej nastolatce osobliwe pudełko, które uruchomione za pomocą guzików otwiera przegródki z pysznymi czekoladkami w kształcie zwierząt.

Ale nie o czekoladki tu chodzi. Gwendy dostaje za zadanie strzec pudełka w największym sekrecie. Mężczyzna znika, a powierzona dziewczynie tajemnica zaczyna rzucać cień na jej życie. Pudełko z guzikami zdaje się mieć niesamowitą moc. Gwendy Peterson jeszcze nie wie, że rzeczy cudowne ustąpią miejsca rzeczom strasznym. A to za sprawą nadmiernej ciekawości, ale też i niebezpieczeństwa, które czyha w miasteczku.

Nowela Stephena Kinga i Richarda Chizmara pozwala nam znów wreszcie wrócić do Castle Rock, niezwykle ważnego miejsca w uniwersum króla horroru. To dobrze opowiedziana historia, w której brak zbędnego słowa. Na blisko 170 stronach rozgrywa się historia zwyczajnej nastolatki, która w wyniku spotkania z „Wiadomo kim”** – inicjały mówią same za siebie – ulega wpływowi przedmiotu z nie tego świata. Podoba mi się fabuła, zgrabne nawiązania nie tylko do Mrocznej Wieży, podoba mi się postać Gwendy i jestem w stanie zgodzić się z opinią, że to jedna z najlepszych krótkich form Kinga w ostatnim czasie.

Wydawnictwo Albatros 2017 / str. 168 / tł. Danuta Górska*

moja ocena 8/10

Nawiedzone

Zaczynam właśnie lekturę Domu na wzgórzu Petera Jamesa. Autor, zanim stworzył popularną serię powieści kryminalnych z inspektorem Royem Grace, napisał kilka niezłych horrorów z wątkami sensacyjnymi. Mogę być spokojny o jakość najnowszego dzieła, natomiast motyw nawiedzonych domów w powieściach aż prosi się o kilka zdań komentarza.

Wydany przed laty w serii Kameleon Nawiedzony Shirley Jackson ujął mnie prostotą stylu i bezwzględnością grozy czyhającej na beztroskich bohaterów w pewnym domu na wzgórzu. Ostatnie zdanie powieści jest cudowne i sprawia, iż cała książka pozostaje w pamięci na bardzo długo. Inna amerykańska pisarka Anne Rivers Siddons znana głównie z powieści dla kobiet napisała w roku 1978 książkę, o której pisze sam Stephen King. To dotąd nieprzetłumaczona na polski (i nie do zdobycia w oryginale) powieść The House Next Door. Może kiedyś któryś z wydawców pokusi się o jej polską edycję..

Nastrojem grozy i zła emanuje także Dom na Węgorzowych Moczarach, miejsce akcji słynnej Kobiety w czerni Susan Hill. Niemniej posępną aurę zagrożenia stworzył Henry James w Dokręcaniu śruby (bądź też W kleszczach lęku), gdzie domostwo na odludziu, dwójka dzieci i młoda guwernantka tworzą jedną z bardziej zajmujących fabuł.

Pamiętacie Hotel Panorama z Lśnienia Stephena Kinga ? Odcięty od świata przez śnieżycę kompleks pełen był pułapek, a Jack Torrance powoli popadał w obłęd. Znakomity klimat grozy stworzył James Herbert w Nawiedzonym. Dla Davida Asha, sceptycznego badacza zjawisk paranormalnych, dwór w Edbrook okazał się być siedliskiem upiorów. Nieco mnie mroczny klimat emanował z Domu czarów tegoż autora. Położony na angielskiej prowincji domek miał okazać się miejscem starcia sił dobra i zła.

W twórczości Grahama Mastertona znajdziemy też powieści, w których nawiedzony dom stanowi centrum fabuły. Mowa o Zaklętych – tu pokryte płaskorzeźbami mury rezonowały echem strasznych wydarzeń z przeszłości. W Drapieżcach straszył w wiktoriańskim sierocińcu na wyspie Wight stwór zwany Brązowym Jenkinem, a w Walhalli tytułowy dom otaczała zła aura, nie dostrzegał jej tylko w porę główny bohater..

O jakich powieściach nie wspomniałem ? Co jeszcze warto przeczytać ?

Stephen King BAZAR ZŁYCH SNÓW

Starczy tego gadania. To co, może teraz chciałbyś coś kupić ? Wszystko, co widzisz, jest dziełem moich rąk i choć kocham wszystkie te rzeczy i każdą z osobna, chętnie je sprzedam, bo powstały specjalnie dla Ciebie. Jeśli chcesz, możesz je obejrzeć z bliska, ale ostrzegam, bądź ostrożny.

Najlepsze z nich mają kły.

/przeł. Tomasz Wilusz/

Najnowszy zbiór krótkich form Stephena Kinga nie rozczarowuje. Są tu opowiadania dobre i bardzo dobre. Każde z nich poprzedzone wstępem autora, który komentuje okoliczności powstania.

Do najlepszych opowiadań zaliczam : 130. kilometr (przerażająca, nieco irracjonalna opowieść o grozie czyhającej na opustoszałej stacji benzynowej. Są tu echa i Christine i Buicka 8, co świadczy o tym, że King z powodzeniem wraca do motywów wcześniejszych dzieł), Wydma (intrygująca historia klimatem wprost ze ‚Strefy Zmierzchu’), Wredny dzieciak (tu King pokazuje, iż zło przybiera nie tylko postać złowrogiego klauna), Życie po życiu (bardzo udana wariacja na temat zaświatów nasunie nam na myśl powieść Jej wszystkie życia Kate Atkinson), Ur (stanowiące nie tylko oryginalną wariację na temat tego, co można zrobić z czytnikiem e-booków, ale przede wszystkim zabierające czytelnika znów do świata Wieży).

O przemijaniu i śmierci opowiada z subtelnością King w Panu Ciacho, natomiast Nekrologów nie powstydziłby się tworzący makabryczne i mocne historie Richard Bachman. Niesamowity klimat i grozę spod znaku Lovecrafta znajdziemy w Zielonym bożku cierpienia, a Ten autobus to inny świat uzmysłowi nam, iż zmiana perspektywy nie zawsze wychodzi na dobre. Zbiór zamyka świetny Letni grom, to przepełniona smutkim historia osadzona w post-apokaliptycznym świecie.

Minusem „Bazaru złych snów” są formy liryczne Kinga – wiersze (czy też narracyjne poematy) zupełnie do mnie nie przemawiają, stanowią na szczęście zaledwie mały ułamek całości. Drugi mankament to tandetna okładka. Wydawca chyba wciąż nie wie, że groza Kinga to nie czaszki, węże i piekielne ognie. Ta dosłowność razi, a wystarczy  spojrzeć tylko na eleganckie, subtelne okładki zagranicznych wydań.

Mimo to, opowiadania są godne uwagi. Bardzo dobrze napisane, intrygujące, niepokojące. Serdecznie polecam.

moja ocena 5-/6

Bazar złych snów

Bazar złych snów, najnowszy zbiór opowiadań grozy Stephena Kinga, ukaże się w październiku nakładem wydawnictwa Prószyński. Okładkę (mało – niestety – oryginalną) można znaleźć na przykład TU.

20 opowiadań – każde poprzedzone wstępem, w którym autor odsłania kulisy powstania i twórcze motywacje. 20 historii – wśród nich motywy zbrodni, winy, życia pozagrobowego oraz naprawiania błędów przeszłości. Mężczyzna, który przeżywa na nowo to samo życie. Redaktor, który zabija ludzi poprzez pisanie ich nekrologów. Historia o końcu świata. Sąsiedzki konflikt z powodu sztucznych ogni. To tylko niektóre z fabuł..

King napisał kiedyś o opowiadaniach : „Stworzyłem je specjalnie dla Ciebie. Możesz je przeczytać bardzo dokładnie, ale proszę, bądź ostrożny. Najlepsze z nich mają zęby”.

Stephen King ZNALEZIONE NIE KRADZIONE

John Rothstein, wybitny amerykański prozaik, nie zdaje sobie jeszcze sprawy z tego, jak cienka granica dzieli literaturę od zbrodni..

Morris Bellamy, maniakalny wielbiciel słynnego pisarza, jest bardzo niezadowolony. Niezadowolony z tego, jak Rothstein poprowadził losy uwielbianego przez czytelników bohatera kultowej trylogii. Co więcej, pisarz zaszył się w gospodarstwie na odludziu i od dłuższego czasu nie publikuje. Sfrustrowany tym Bellamy postanawia interweniować.

Wraz ze wspólnikami dokonuje on napadu na posiadłość Rothsteina i zabija słynnego pisarza. Łupem maniakalnego fana pada spora gotówka oraz dziesiątki notesów, które prawdopodobnie skrywają nowe nieznane dzieła. Wkrótce Bellamy morduje kompanów, niestety nie jest mu dane nacieszyć się skarbami – mężczyzna zostaje zatrzymany w związku z inną zbrodnią i trafia do więzienia.

Ponad trzy dekady później nastoletni Peter Saubers, syn jednej z niedoszłych ofiar Mordercy z Mercedesa, natrafia na walizkę pełną pieniędzy i notesów. Niespodziewane odkrycie zdaje się być darem losu, rodzina Petera przeżywa właśnie poważny kryzys i sprytny chłopak wymyśla, jak bez podejrzeń podarować pieniądze rodzicom. Peter, miłośnik literatury, odkrywa też, jaką wartość mogą mieć pełne zapisków notesy – to przecież dwie niepublikowane jeszcze powieści wielkiego Johna Rothsteina. Nieoczekiwanie Peter i jego rodzina wpadają w poważne kłopoty.

Morris Bellamy, po wielu latach odsiadki, wychodzi z więzienia. I niczego bardziej nie pragnie, jak odzyskać zawartość walizki. Obsesyjny fan nie cofnie się przed popełnieniem kolejnych zbrodni. Saubersom przybywa z pomocą emerytowany policjant Bill Hodges i jego ekipa. Tymczasem zachowanie Mordercy z Mercedesa zaczyna budzić coraz większy niepokój..

Druga część kryminalnej trylogii Stephena Kinga to lektura na wysokim poziomie. King jest wciąż mistrzem opowieści i potrafi bardzo zręcznie portretować swoich bohaterów i przyciągać uwagę czytelnika. „Znalezione nie kradzione” nie jest drugą Misery – pamiętajmy, że autor eksploruje rejony powieści kryminalnej, zresztą dotychczasowe dwa tomy dedykowane są absolutnym mistrzom amerykańskiej powieści noir – Jamesowi M. Cainowi i Johnowi D. MacDonaldowi. Jedynym zarzutem może być prosta, schematyczna fabuła, lecz jak przyjrzymy się dokładnie powieściom wyżej wymienionych pisarzy, to od razu stanie się jasne, że liczy się przede wszystkim sposób opowieści i suspens. Których tu nie brakuje !

moja ocena 5/6

(Finalny tom trylogii – „End of Watch”- jest już ukończony i  ukaże się w przyszłym roku. Czekam niecierpliwie !)

Stephen King & Stewart O’Nan TWARZ W TŁUMIE

Po śmierci żony Dean Evers prowadzi smutne, samotne życie spędzając większość czasu przed telewizorem. Jego pasją są transmisje meczów baseballowych. Pewnego dnia nieoczekiwanie ma miejsce coś, co wprowadza niepokój w życie naszego bohatera. Otóż podczas krótkiej przerwy w grze, operator kieruje oko kamery na trybuny, a tam – wśród kibiców – Dean zauważa znajomą postać. Tyle, że ten mężczyzna od dawna nie żyje..

Początkowo Dean tłumaczy tą szokującą sytuację nadmiarem piwa i depresją. Gdy jednak w trakcie kolejnych telewizyjnych transmisji na trybunach zaczną pojawiać się kolejni umarli – kolejne postaci z przeszłości Deana, zacznie robić się groźnie. To już nie jest trik pobudzonej wyobraźni, ani omam wynikający z przemęczenia. Dean odkryje, że zmarli chcą się z nim skontaktować, pytanie tylko – po co ?

„Twarz w tłumie” to intrygujące opowiadanie, w którym życie samotnego mężczyzny zacznie nawiedzać plejada cieni z  przeszłości. Zaletą tej historii jest ciekawy pomysł i kameralna liczba postaci. Ta opowieść z dreszczykiem świetnie demonstruje, jak utrzymać napięcie i niepokój w trakcie lektury. Nie tylko dla fanów Stephena Kinga !

moja ocena 4+/6

Stephen King & Joe Hill W WYSOKIEJ TRAWIE

Becky i Cal podróżują samochodem przez stan Kansas. Rodzeństwo decyduje się na krótką przerwę w drodze i zatrzymuje się na obrzeżach odludnego miasteczka. Nagle Becky i Cal słyszą wołanie o pomoc, które dochodzi z porośniętego wysoką, prawie dwumetrową, trawą pola. Nie mogąc zignorować krzyków dziecka, Cal wyrusza na ratunek. Ani on, ani jego siostra nie wyobrażają sobie, co ich czeka. Zwabieni w pułapkę, Becky i Cal odkryją, że to, co włada morzem traw, nie pochodzi z tego świata..

Stephen King i jego syn Joe napisali pełne grozy opowiadanie, w którym długa i monotonna podróż nieoczekiwanie zamienia się w koszmar. Odpoczynek na poboczu drogi okaże się preludium do tragicznych wydarzeń, a rzeczy, jakie nasi bohaterowie ujrzą pośród traw będą naprawdę przerażające. „W wysokiej trawie” to udana upiorna opowieść, w której groza narasta z każdą stroną. Polecam czytelnikom o mocnych nerwach.

moja ocena 5/6

Stephen King PRZEBUDZENIE

Na bawiącego się w wojnę Jamiego Mortona pada cień nowoprzybyłego do miasteczka pastora Charlesa Jacobsa. Chłopiec nie jest świadomy, że to spotkanie zwiąże nierozerwalnie ich losy na bardzo wiele lat..

Interesujący się elektrycznością pastor i jego rodzina zyskują ogólną sympatię okolicznych mieszkańców. Nieoczekiwanie pewnego dnia dochodzi do wypadku – tragedia sprawi, że miłujący Boga duchowny wyrzeknie się wiary i w konsekwencji opuści rodzinne strony Jamiego. Tylko że nie zniknie z życia chłopca na zawsze..

Mijają lata. Zajmujący się muzyką Jamie Morton powoli stacza się na dno. Narkotyki i alkohol wciągają go w bezdenną przepaść. Przypadkowe spotkanie z człowiekiem, który był przed laty pastorem Jacobsem niespodziewanie da Jamiemu okazję, by wyzwolić się z nałogów. Trzeba jednak pamiętać, że każdy czyn ma swoje konsekwencje, a pewne drzwi lepiej pozostawić zamknięte..

Najnowsza powieść Stephena Kinga to nastrojowa opowieść o przeznaczeniu, wierze i śmierci. Podobnie jak w „Ręce Mistrza” autor powoli i z gracją buduje klimat grozy. Pozornie spokojna opowieść o życiu Mortona przekształci się w pełną niepokoju i pytań historię poszukiwania odpowiedzi na egzystencjalne rozterki. Nawiązująca do „Joyland” i „Mrocznej Wieży” powieść stanowi hołd autora wobec klasyków literatury grozy. H.P. Lovecraft, Arthur Machen, Shirley Jackson, Bram Stoker, Mary Shelley. To ich cień odnajdziemy na kartach tej historii.

King ponownie udowadnia, że jest mistrzem opowieści. „Przebudzenie” na pewno nas zaniepokoi i skłoni w stronę nieśmiertelnych klasyków..

moja ocena 5/6