Andrea Camilleri POLOWANIE NA SKARB

Ingrid specjalizowała się w wymianie pokojówek i lokajów co piętnaście dni, tylko dlatego , że była bardzo zmienna w uczuciach. Zawsze wybierała osoby pochodzące z tak nieznanych miejsc, że aby je znaleźć na mapie, potrzebne było wielkie szkło powiększające.

– Mówi Montalbano.

– Jak ty nazywać ? Montabbano czy Muwi ?

Pięknie byłoby nazywać się Muwi ! Naprawdę chciałby mieć takie nazwisko. Komisarz odpowiedział kobiecie w tym samym języku.

– Montabbano. Rozmawiać z pani Ingrid on chce.

– Czykać.*

Włoskie miasteczko Vigata ograrnia letnia nuda. Nawet na lokalnym posterunku policji nie ma co robić. Komisarz czyta powieść Simenona. Z biurka spoglądają na niego stosy dokumentów.  Jedyne godne uwagi wydarzenie wiąże się z parą zdziwaczałego rodzeństwa ogarniętego manią religijną. Kiedy staruszek zaczyna strzelać do ludzi, to właśnie Montalbano rusza, by unieszkodliwić sprawcę. Zdarzenie przynosi mu kilka minut sławy w krajowych mediach i wszystko wraca na swoje swoje tory.

Montalbano niedługo cieszyć się będzie spokojem. Kiedy przychodzi pierwszy anonimowy list, komisarz nie bardzo wierzy w znaczenie tej napisanej wierszem wiadomości. Polowanie na skarb ? Skarb w Vigacie ?

Niebawem znika nastolatka, a okoliczności zdarzenia zaczynają niepokojąco wiązać się z kolejnymi listami. Komisarz zostaje wciągnięty w zbrodniczą grę.

Włoski kryminał w dobrym wydaniu. Barwne postaci, rubaszny humor, miłosne perypetie komisarza smakosza. Tego możemy się spodziewać w każdej powieści Andrea Camilleri, i choć sama intryga kryminalna jest tu nieskomplikowana i łatwa do rozwiązania, to clue tej historii stanowią bohaterowie, potrawy i klimat sycylijskiej prowincji.

Wydawnictwo Noir sur Blanc 2018 / str. 206 / *tł. Maciej Brzozowski

Moja ocena 7/10

Donato Carrisi ŁOWCA CIENI

        –  Przez wiele wieków nie wydarzyło się tu nic podobnego – dodał jego przyjaciel. – Nie byliśmy na to przygotowani. Żandarmeria przeprowadzi wewnętrzne śledztwo, ale nie ma środków, żeby udźwignąć tego rodzaju sprawę.*

 Jeden w watykańskich ogrodów staje się miejscem potwornej zbrodni. Kto i dlaczego przedostał się do jednego z najbardziej strzeżonych miejsc na ziemi ? Sprawca zostaje nagrany przez jedną z kamer, ale śledztwo nie przynosi rezultatów. Jak to możliwe, jeżeli zbrodnię bada niezwykle wyczulony za zło Marcus, członek Trybunału Dusz ? Jest to dla niego niemal osobista porażka.

 Tymczasem w Rzymie zaczynają ginąć młode pary zakochanych. Makabryczne mordy to kolejna ze spraw Marcusa, media nazywają sprawcę Potworem z Rzymu i nie ma w tym cienia przesady. Pierwsze tropy wiodą do świata czcicieli zła. Marcus łączy siły z policyjną fotografką Sandrą Vega. Nowe śledztwo będzie poważnym sprawdzianem ich umiejętności.

 Niemal od razu po lekturze świetnego Trybunału Dusz sięgnąłem po kolejną powieść Carrisiego z tymi samymi bohaterami i muszę stwierdzić, iż Łowca cieni jest o kilka oczek słabszy. Wraz z autorem wciąż poruszamy się w świecie sekretnych katolickich śledczych, wciąż towarzyszymy Marcusowi w odkrywaniu natury zła, sama intryga jest niczego sobie, tyle że brakuje tu impetu fabularnego poprzedniczki, która zrobiła na mnie znacznie lepsze wrażenie.

Książka jest nieco przewidywalna, mniej zaskakująca, momentami śledztwo nuży, a kluczowy wątek dotyczący Marcusa (z finału poprzedniej części) został nierozwinięty.

Niestety trochę poniżej moich oczekiwań.

 

Wydawnictwo Albatros 2017 / str. 470 / *tł. Jan Jackowicz

Moja ocena 7/10

Donato Carrisi TRYBUNAŁ DUSZ

– Jest pewne miejsce, w którym kraina światła spotyka się ze światem ciemności – rzekł wreszcie. – To tam, wszystko się dzieje, w tej strefie cieni, gdzie rzeczy są rozmyte, zagmatwane, niepewne. My jesteśmy strażnikami pilnującymi tej granicy. Ale mimo to co jakiś czas coś się przez nią przedostaje.*

W rzymskiej klinice przebywa w stanie śpiączki seryjny zabójca Jeremiah Smith. Jego ostatnia ofiara, studentka Lara, nie została odnaleziona. Wszyscy są wiedzieć, czy żyje i gdzie jest, niestety ze zbrodniarzem nie ma kontaktu, tą tajemnicę zabrał do krainy nieświadomości.

Lecz jest jeszcze Marcus i jego mentor Clemente. Marcus ma niezwykły dar wnikania do umysłów przestępców i to właśnie on, jako jedyny, może odkryć prawdę o losie Lary. Działania mężczyzn muszą jednak pozostać dyskretne, nie może się o nich dowiedzieć policja. Watykan bowiem ma swoje sekrety, a Marcus jest jednym z nich.

Tymczasem policjantka Sandra Vega opłakuje śmierć ukochanego. Niebawem, za sprawą pewnego telefonu, okaże się, że jest wiele niejasności co do okoliczności tragedii. Trop zaprowadzi Sandrę wprost do Rzymu.

Po rewelacyjnej Dziewczynie we mgle postanowiłem sięgnąć po inną książkę Carrisiego i nie zawiodłem się. W mrocznej, deszczowej stolicy Włoch dzieją się bowiem rzeczy przerażające, za czyjąś sprawką ofiary wpadają na trop katów, mnożą się zbrodnie, którym uważnie przypatrują się enigmatyczni śledczy. Misternie skonstruowana intryga, suspens oraz przewrotny finał gwarantują dużo czytelniczego zadowolenie. Co ciekawe, wiele elementów tej powieści oparł autor na faktach.

Wydawnictwo Albatros 2014 / str. 494 / *tł. Jan Jackowicz

Moja ocena 8/10

Odkrycia drugiego kwartału 2018

Ostatnie dni czerwca, właśnie zaczynam wyczekiwany urlop. Kończy się też drugi kwartał, jakie były moje czytelnicze odkrycia ? Tym razem to będą dwie książki, o których bardzo dużo dobrego napisałem w moich recenzjach:

– Donato Carrisi – Dziewczyna we mgle, doskonale napisany i skonstruowany thriller z wyrazistymi postaciami i inteligentną intrygą;

– Wojciech Chmielarz – Cienie, policyjny kryminał w najlepszym wydaniu, godne zakończenie serii z komisarzem Mortką. 

Jakie były Wasze odkrycia drugiego kwartału ?

Co naprawdę warto przeczytać tego lata ?

Donato Carrisi DZIEWCZYNA WE MGLE

– Dobrze, zapamiętajcie zatem: pytanie nie dotyczy już tylko tego, gdzie jest obecnie Anna Lou. Rzeczywiste pytanie brzmi: w czyich ona jest rękach?*

Kiedy w małym alpejskim miasteczku Avechot znika nastoletnia dziewczyna, wszyscy są w szoku. Odcięta od świata osada składa się głównie z członków spokojnej religijnej społeczności, tu sąsiad zna sąsiada, a jedynymi obcymi są nieliczni turyści.

Anny Lou jednak nie ma, nastolatka przepadła jak kamień w wodę w drodze do kościoła, a na miejsce przybywa agent specjalny Vogel, który po spektakularnej porażce podczas jednego z ostatnich śledztw, musi wrócić do łask. I odzyskać sławę i zaufanie.

Rozpoczyna się śledztwo, przybywają media, zaciszne Avechot skąpane jest w blasku fleszy. Sąsiad przestaje ufać sąsiadowi, wychodzą na jaw sekrety przeszłości. Sprawa Anny Lou zyskuje medialny rozgłos. Vogel rozdaje karty. Prawda o losie zaginionej niebawem przestanie się liczyć, bo każda z osób dramatu ma tu swój własny cel.

Doskonała powieść, w której nie ma zbędnego zdania. Jakże trafne spojrzenie na rolę mediów w relacjonowaniu ludzkich tragedii. Cień podejrzenia rzucony na niewinnego, media społecznościowe, turyści, którzy pragną ‘dotknąć’ nieszczęścia, nierzetelne dziennikarstwo – to wszystko znajdziecie w tej książce. A w centrum kłamstw, przemilczeń i tajemnic agent Vogel. Wielki manipulator, który natrafił na godnego siebie przeciwnika.

I tylko los Anny Lou schodzi na trzeci plan. Bo liczy się pogoń za tym, czego pragną widzowie. Pogoń za pieniądzem. Pogoń za rozgłosem.

Świetnie wykreowane postaci, suspens, zaskakujący finał.

Gorąco polecam.

Wydawnictwo Albatros 2018 / str. 350 / *tł. Jan Jackowicz

moja ocena 9/10

Rozczarowania roku 2016

Oto książki, których lektura boleśnie rozczarowała, a nawet naraziła momentami na czytelniczą drogę przez mękę :

1. Dean Koontz „Niewinność” – to ciężkostrawny koktajl gatunkowy, powieść przegadana i stanowiąca dowód na to, iż autorowi już dawno skończyły się pomysły, więc czemu nie wrzucić wszystkich oklepanych motywów do jednego garnka ?

2. Robert Małecki „Najgorsze dopiero nadejdzie” – rozumiem, że inspirowanie się Cobenem i Morrellem to jedno, ale żeby tak kopiować znane z książek wymienionych autorów motywy ? Szkoda tylko pięknego Torunia, w którym rzecz się dzieje.

3. Ragnar Jonasson „Milczenie lodu” – papierowe postaci, kryminalna intryga na szkolnym poziomie. Ta książka wzbudza jedynie obojętność.

4. Gaja Grzegorzewska „Żniwiarz” – wyjątkowo niespójny kryminał, który sprawia wrażenie jakby został napisany przez przynajmniej dwie różne osoby.

5. Donato Carrisi – „Zaklinacz” – włoski bestseller okazał się wyjątkowo nużący, a zapętlenie intrygi służy jedynie temu, by uśpić czytelnika po kilkunastu stronach.

Jakie były Wasze czytelnicze rozczarowania w roku 2016 ?

Rozczarowania roku 2015

Olśnień coraz mniej, chciałoby się powiedzieć.

W roku 2015 odkryłem (dzięki blogom !) fantastyczny cykl z Erastem Fandorinem pióra Akunina oraz zajmujące dreszczowce Grahama Greene. Miniony rok jednak, oprócz książek dobrych i bardzo dobrych, przyniósł pewną liczbę czytelniczych rozczarowań.

Oto największe z nich, w przypadkowej kolejności:

1. Christoffer Carlsson „Niewidzialny człowiek z Salem” czyli kolejny skandynawski hit, który razi wtórnością i nudną fabułą,

2. Deborah Lawrenson „Latarnia” czyli nawet najpiękniejsze prowansalskie krajobrazy nie przyćmią statycznych, papierowych postaci,

3. Marta Guzowska „Wszyscy ludzie przez cały czas” czyli szaro znaczy źle – brak pomysłów na Grecję, na postaci, fabułę i poszczególne sceny,

4. Marco Vichi „Morderca, którego nie było” czyli kopiowanie Donny Leon i Andrea Camilleri nie wróży sukcesu,

5. Joanna Szwechłowicz „Ostatnia wola ” czyli polonistka pisze kryminał-retro, który jest powieleniem motywów wziętych z powieści Agathy Christie,

6. Katarzyna Bonda „Florystka” czyli ‚fenomen’, którego nie rozumiem – powieść zwyczajnie nudzi, prowadzenie wątków irytuje, a styl narracji niebezpiecznie przypomina szkolne wypracowanie.

Jakie były Wasze czytelnicze rozczarowania w roku 2015 ?

 

Andrea Camilleri WIEK WĄTPLIWOŚCI

Dwa wydarzenia zapowiadają nową sprawę dla komisarza Montalbano. Sprawę, która zakończy się tragicznie. Pierwszym z nich jest sen, w którym policjant obserwuje swój własny pogrzeb. Drugim jest pewien jacht dopływający do portu w Vigacie. Na jego pokładzie jest martwy mężczyzna.

Montalbano przeczuwa, że to nie koniec kłopotów. Aby rozwiązać zagadkę zbrodni, będzie musiał współpracować z piękną panią porucznik z pobliskiego kapitanatu. Ich relacja, podszyta zauroczeniem i namiętnością, wystawi nerwy i silną wolę Montalbano na próbę. Niebawem okaże się, że załoga tajemniczego jachtu ma niejedno na sumieniu..

„Wiek wątpliwości” to kolejna z powieści osadzonych w fikcyjnym sycylijskim miasteczku Vigacie. W powieści śledzimy znów losy niemłodego już komisarza – wielbiciela dobrej kuchni i pięknych kobiet. Camilleri buduje sympatyczną opowieść pełną wyrazistych postaci i włoskiego humoru. Montalbano w niniejszym tomie ze właściwą sobie zapalczywością uczy nas dystansu do papierkowej roboty, zaś jego rozmowy z policyjnym lekarzem i kwestorami budzą nieustannie uśmiech czytelnika. Dobra pozycja na czytelniczy relaks.

moja ocena 4+/6

polecam także : Papierowy księżyc Andrea Camilleri

Marco Vichi MORDERCA, KTÓREGO NIE BYŁO

Upalna Florencja, rok 1963. Komisarz Bordelli, 53-letni policjant żyjący jeszcze w cieniu wielkiej wojny, otrzymuje nową sprawę. Otóż w eleganckim pałacyku w zamożnej części miasta znaleziono ciało starszej kobiety. Pierwsze ustalenia wskazują na samobójstwo, lecz przenikliwy komisarz wspomagany przez nowego sierżanta odkrywa, że mają do czynienia z upozorowanym samobójstwem. Zmarła była osobą zamożną, a jej brat-wynalazca podejrzewa dwóch chciwych kuzynów…

Niniejsza powieść rozpoczyna cykl z komisarzem Bordellim, a ja na razie stwierdzam, że autor nie wie jeszcze, jaką drogą podążać. Powieść jest dość nierówna i stanowi ukłon w stronę dwóch znanych nazwisk. Czy ma to być, na wzór książek Andrea Camilleri, rubaszna opowieść o miłosnych podbojach, niepozbawiona wątków, w których autor rozlicza Włochy z historycznych i politycznych decyzji ? A może zmierzamy do znanych z książek Donny Leon kulinarnych spotkań i opowieści, podczas których specjały kuchni lokalnej stanowią gwóźdź programu ?

Marco Vichi nie nadaje tej powieści własnego głosu, a lektura kolejnych rozdziałów nieodparcie przypomina duet Leon & Camilleri. Szkoda, bo w postaciach drugoplanowych jest pewien potencjał. Broni się za to kryminalna intryga, metoda popełnienia zbrodni jest bardzo pomysłowa ! „Morderca, którego nie było” to powieść z potencjałem, autor jednak musi wyjść z cienia bardziej znanych kolegów po fachu..

moja ocena 3+/6